Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 774 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Terytorium.

poniedziałek, 29 września 2008 15:19
Okazuje się, że władanie nad terytorium to bardzo ważna umiejętność. Wydawało się, że Pięknego Maniusia nic, lub nikt nie jest w stanie z działki wykurzyć. Był niekwestjonowanym władcą tego terenu i rządził jak chciał. Ostatnimi czasy zauważyłam jednak, że Maniuś nie przychodzi na karmienie na ganek altany, a jeśli już to czyni , szybko po przełknięciu kilku kęsów strawy ucieka . Przestały się też pojawiać pół dzikie kotki, czyli matki budrysków. Zauważyłam także, że kot czeka na swoja "opiekunkę" czyli panią H.  przy furtce do ogrodów, a nie na jej działce. Kilka dni temu szydło wylazło z worka. Teren działek został zaanektowany przez innego kota, który przyszedł nie wiadomo skąd i w najmniejszym stopniu nie zamierza terytorium opuścić. Kocur przepięknej urody jest tak bezczelny, że nawet nie da się odgonić od altany. Strategię podejść ma opracowaną do perfekcji. Strategię pilnowania zdobytego terytorium też. Biedny Maniuś musiał od niego nieźle oberwać, ponieważ za Chiny, mimo głodu nie przekracza linii granicznej - wyznaczonej mu przez nowego władcę działek. Linia ta przebiega kilka metrów od mojej altany a jej punktem granicznym jest wielki orzech włoski. Żal mi bardzo Pięknego Maniusia, że został zdetronizowany, ale sposobu na przywrócenie jego władania na tym terenie nie widzę. Wczoraj dałam mu żarełko w innym miejscu działek. Rzucił się na nie jakby od tygodnia nic nie jadł. Gdzie się podziały kocice - nie wiem. Po prostu ich nie widzę.

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"Koty mordercy ptaków" (?).

niedziela, 21 września 2008 20:33

Rzadko zaglądam teraz do Kociego Blogu, ponieważ pochłonęły mnie bez reszty inne sprawy. Dzisiaj postanowiłam odrobić drobne zaległości. Wchodzę ci ja i co widzę? Ano komentarzyk takiej treści: "Koty mordercy ptaków". Osóbka, która była uprzejma komentarzyk pozostawić, niestety, nie pozostawiła swojego adresu. Szkoda - droga pani. Może odwiedziając panią dowiedziałabym się czy jest pani miłośniczką ptaków, w których obronie pani tak bezwzględnie występuje. Skoro jednak występuje pani w obronie ptaków, nazywając koty mordercami, pragnę panią poinformować, że mordercą ptaków jest także sroka, czyli także ptak. Koty oczywiście też mają swoich morderców. Są nimi ludzie, do których zapewne pani się także zalicza. Różnica między mordowaniem ptaków przez koty, a mordowaniem kotów przez ludzi jest jednak taka, że koty polują na ptaki po to by przetrwać, a ludzie mordują koty, ponieważ kotów nie lubią, czyli z głupoty lub też z podłości. Mam nadzieję, że wyjaśniłyśmy sobie - na czym polega różnica zdań w tej kocio-ptaszej kwestii.

Tyle w sprawie polemiki. Teraz o sprawach bieżących. Mimo obrzydliwej pogody na działce jestem codziennie. Nawet w deszczu i zimnie jest co robić. Dzisiaj zerwałam ostatnie gruszki klapsy, które w tego lata obrodziły wprost nadzwyczajnie . Są wielkie i słodkie. Pozostało mi jeszcze zrywanie jabłek. Późna złota reneta ma jeszcze trochę czasu. Potem będą z niej pyszne powidła na zimę. W sąsiedztwie mojego ogrodu znajduje się opuszczona i zaniedbana działka. Na jej granicy rośnie wielki orzech włoski. Część z dojrzewających orzechów spada na moje terytorium. Dzisiaj mimo deszczu pozbierałam orzechy i do domu przytargałam około pięciu kilogramów tego smakołuku. Były jeszcze w zielonych osłonkach. Ci z Was, którzy obierali orzechy włoskie, wiedzą dobrze jak po takiej operacji wyglądają ręce. Właśnie dzisiaj takie mam. Acha! Byłabym zapomniała. Matki budrysków wyniosły się z działek. Codziennym gościem na ganku mojej altany jest oczywiście Piękny Maniuś i jakiś obcy przybłęda, który walczy z Maniusiem o władanie nad działkowym terytorium.

Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zimno.

środa, 17 września 2008 11:51
           Na działkę oczywiście chodzę codziennie, chociaż obiecałam sobie, że po oddaniu kociaków dam sobie trochę luzu. Niespodziewany atak arktycznego zimna koty działkowe zaskoczył i wyraźnie popsuł im humory. Za montowanie zimowych budek miałam się wziąć w październiku, jednak muszę to zadanie zacząć wykonywać już teraz. Wczoraj skleciłam dwie kocie rezydencje, do których koty natychmiast wlazły. Wiadomo bowiem, że kot jest stworzeniem ciepłolubnym i marznąć nie lubi. Acha! W ogrodzie pojawiły się jakieś nowe przybłędy. Mam nadzieję, że są to koty z sąsiadujących z działkami domków, bo na zabiedzone nie wyglądają. Jak się zorientowałam - późnoletniego, kociego przychówku na szczęście nie ma. Prawdopodobnie podawane w jedzeniu pastylki antykoncepcyjne zadziałały. Jest jeszcze jedna dobra wiadomość. Gołębiarz, czyli gospodarz działek już nie niszczy kociej stołówki pod płotem okalającym ogrody. Prawdopodobnie przestraszył się informacji, że jego gołeębnik może być także zlikwidowany.
          To tyle w telegraficznym skrócie. Kończąc dodam tylko, że nosiłam się z zamiarem zlikwidowania kociego blogu, ponieważ doszłam do wniosku, że moje apele tu publikowane, a dotyczące zmiany stosunku do bezdomnych kotów przez bezdusznych i głupich ludzi można o kant dupy potłuc. Póki co - odstąpiłam od wykonania tego wyroku wobec Kici - kici. Zobaczymy, co przyniesie najbliższa przyszłość.
                       

               
                                                                                      Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Radość.

wtorek, 09 września 2008 1:03

Postanowiłam, że tę wiadomość napiszę wołowymi literami. Otóż historia całej piątki kociaków, uratowanych na działkach, ma swój pozytywny finał. O losach trójki z nich nie będę się rozwodzić, ponieważ tamtym kotom poszczęściło się za pierwszym razem. Dzisiaj dotarła do mnie wiadomość, że czarne budryski także mają swój dom. Obydwa zostały wykupione ze sklepu zoologicznego prawdopodobnie w ubiegłą sobotę. Informację tę przekazał mi lekarz weterynarii, który budryskami się zajmował i wystawiał im książeczki zdrowia. Mam nadzieję, że kociaki trafiły do domu z wielkim ogrodem i do ludzi, którzy będą o nie dbać. Czy je jeszcze pamiętacie? Tak wyglądały, gdy były jeszcze całkiem małymi kociakami:


Wasza ciotka.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  114 186  

Czasu żal...że ucieka.

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 114186
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1557
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3732 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl