Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 774 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Nowe zadania

poniedziałek, 31 sierpnia 2009 14:56
Wczoraj po południu po raz pierwszy udało mi się zobaczyć w całej okazałości dwójkę maluchów, które urodziła w altanowej wersalce dzika kotka. Gdy weszłam do altany, maluchy akurat bawiły się pod opieką matki. Są prześliczne i już dosyć duże. Kocica skorzystała z tego, że otworzyłam drzwi i wyszła na spacer, ofukując mnie - jak zwykle. Kociaki natychmiast schowały się do skrzyni pod wersalką i tyle je widziałam. Bardzo bym chciała, by przynajmniej tę śliczną parkę udało się uratować od bytowania na działkach. O tych, urodzonych wiosną już nawet nie wspomnę. Nie mają szans na adopcję. Ciągle są dzikie i nie dają się do siebie zbliżyć, choć dobrze wyczuwają kiedy przychodzę z jedzeniem. Acha! na środę prezesina wyznaczył zebranie działkowców. Jaki będzie porządek dzienny - mogę się jedynie domyślać.Przypuszczam, że poza sprawą Ochowej i jej działki, głównym tematem będzie - jak się raz na zawsze pozbyć kotów z działek. Doszłam do wniosku, że w zebraniu nie muszę uczestniczyć, bo mi szkoda czasu na takie duperele. Teraz muszę się skupiać na ucywilizowaniu małych kociąt i zadbać o to, by znalazły własne domki. Acha! Stwierdzam, że koty działkowe jednak nie przez wszystkich "miłośników " przyrody są prześladowane. Jeden z działkowców przyznał mi się na ucho, że w jego altanie też mieszka jakiś kot i nie zamierza go wypędzać. Tiaaak... Ludzie dzielą się na ludzi i na taborety. I jeszcze jedno. Olchowa jest wobec mnie uprzedzająco grzeczna. Wczoraj nawet wymieniłyśmy przy furtce drobne uprzejmości. Ciekawa jestem co knuje ta baba. Podobno ma wycinać następne olchy. Jak mi doniesiono -  doszło do ostrej scysji między Olchową a jedną z działkowiczek. Poszło o rozcięcie przez Olchową siatki ogrodowej od góry do dołu. Podobno rozsierdzona tym faktem działkowiczka wykonała zdjęcia tej dewastacji i ma "cóś" z tym zrobić. Pożyjemy - zobaczymy. Kobitka, która zrobiła awanturę Olchowej, szczególnie jest niechętna obecności kotów na działkach bo jej... srają.
Właściwie to tyle, co mam Wam dziś do przekazania. Czekam na dalszy rozwój wypadków.

 
                      
 
Wasza ciotka.

  

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Bezdomniaczek

piątek, 21 sierpnia 2009 15:20
             Wczoraj późnym popołudniem udało mi się zrobić zdjęcie komórką jednego z działkowych bezdomniaczków. Jest to kotek, który chyba jakimś cudem uniknął losu jego rówieśników. Powolutku się oswaja i jak widzicie - pozwolił sobie nawet zrobić zdjęcie, choć kosztowało mnie to wiele cierpliwości i zachodu. Mam nadzieję, że proces oswajania kotka nie utknie w martwym punkcie, a wtedy będzie szansa, że jakiś domek dla niego się znajdzie.  Póki co - kocio, a może koteczka, ma się całkiem dobrze.

Wasza ciotka

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Koty precz!

środa, 19 sierpnia 2009 12:17
            Zacznę od tego, że sprawa rozprutej siatki ogrodowej ma swój dalszy ciąg. Olchowa wzięła się za porządkowanie działki i zaczęła zwozić ziemię. Wjazdu dla samochodów na teren działek nie ma, więc najprościej jest rozwalić płot, tym bardziej, że jej działka graniczy z drogą, biegnącą wzdłuż tegoż płotu. Efekt tych działań jest taki, że na wymianę całego ogrodzenia będą się musieli złożyć wszyscy użytkownicy działek. Podobno prezesina (ten, który znalazł sposób na koty) już prowadzi indywidualne rozmowy z działkowcami w sprawie pokrycia kosztów tej inwestycji.  Olchowa pewnie tryumfuje. Wczoraj nawet mi się ukłoniła, co jej się dotąd nie zdarzało.
            Gdy byłam po południu na swojej działce, usłyszałam podniesiony głos jednej z działkowiczek. Okazało się, że owa pani namawiała prezesa do... wytępienia działkowych kotów, bo... srają jej na działce. W "rozmowie" padło też moje nazwisko jako głównej sprawczyni bytowania kotów na działkach. Czekam na dalszy ciąg tej kociej afery. Prezes już raz został ukarany mandatem za przyzwolenie  tępienia kotów na "jego" terytorium. Mam nadzieję, że tym razem nie odważy się na jakiekolwiek działania, zmierzające do wybicia kotów. Ja - według owej pieniaczki powinnam być ukarana za... łamanie regulaminu PZDz. bo koty na swojej działce trzymam.
           Acha! Byłabym zapomniała. Moje plany odnośnie wpuszczenia bezdomniaków na zimę do altany właściwie już zostały zrealizowane. Jedna z dzikich kotek, korzystając z tego, że nie zamykam okienka, zostawiła mi prezent w postaci kociego oseska, którego ukryła w skrzyni wersalki. Faktycznie kociakowi nic w tej kryjówce nie grozi, oczywiście do czasu gdy podrośnie.
Jednym słowem - z uwagą będę obserwować dalszy ciąg wypadków i tych - dotyczących generalnego remontu działkowego płotu i tych, które dotyczą akcji przeciwko działkowym kotom.

Batmanek na orzechu  /foto: Ismena/

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Wnyki?

czwartek, 13 sierpnia 2009 19:39
Dzisiaj wybrałam się na działkę w samo południe i dobrze zrobiłam. Dziki burasek był akurat na ganku mojej altany. Oczywiście zaraz uciekł, ale w bezpicznej odległości czekał, aż wyłożę na miskę żarełko. Na sąsiedniej działce była akurat pani, która kotów nie przegania i czasami podrzuci im coś dożarcia. Zostałam natomiast zaatakowana przez paniusię z innej działki i to w momencie, gdy powiedziałam jej - dzień dobry. Nawet nie wiem, o co tak konkretnie paniusi chodziło. Prawdopodobnie ma do mnie pretensję, że kotami się opiekuję i dokarmiam. - Nie życzę sobie by mi pani mówiła dzień dobry! - wrzeszczała. - Ja się nad panią litowałam (sic!) a pani tego nie docenia. Oczywiście możecie sobie dopowiedzieć, że też elegancka w tej wymianie zdań nie byłam. Powiedziałam paniusi co sądzę o tym "litowaniu się" i zaproponowałam by ulitowała się sama nad sobą. Oczywiście gdy opuszczałam swoją działkę - powiedziałam pani - do widzenia! Pani H. wykazała się w tym momencie iście chrześcijańskim podejściem: - Z Bogiem! - usłyszałam na pożegnanie.
Gdy szłam już wzdłuż działkowego płotu, zauważyłam, że na działce Olchowej pracuje wielka kosiara mechaniczna, wynajęta prawdopodobnie przez Olchową wraz z obsługą. By wprowadzić na działkę taki ciężki sprzęt, ktoś rozebrał kawał siatki łącznie ze wspornikami, które ułożył akurat w miejscu, gdzie osiedlowe karmicielki podrzucają jedzenie bezdomniakom. Tuż obok płyty chodnikowej, na której zwykle stoją miseczki z jedzeniem dla kotów, leżała pętla z drutu - wypisz, wymaluj - coś na kształt wnyków. Ktoś zadał sobie trud takiego zawiązania drutu by kot, który znalazłby się w jego środku, nie mógł się już z niego wydostać. Ową pętlę oczywiście usunęłam, choć nie bez pewnych trudności. Była dobrze zamocowana.
I to właściwie tyle, co miałam dzisiaj do powiedzenia. Acha! I jeszcze jedno. Postanowiłam, że koty, które przetrwają do zimy, będą miały schronienie już nie na ofoliowanym ganku mojej altany, ale w altanie. Trzeba będzie technicznie to jakoś rozwiązać, ale pomoże mi w tym mój znajomy. Dzisiaj mi to obiecał.



Batmanek. Foto: Ismena

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Oswajanie

sobota, 08 sierpnia 2009 10:58
               Wczoraj kociaki musiały być bardzo głodne, ponieważ odważyły się przyjść na ganek altany w czasie, gdy na działce byłam. Mogłam zatem przyjrzeć się im bliżej. Malutka buraska przyszła jako pierwsza, trochę pojadła, ale zaraz uciekła. Jednak po chwili przyprowadziła braciszka - pięknego kocurka - jota w jotę podobnego do Maniusia. Wystawiłam miskę z jedzeniem na ogrodową ścieżkę i w bezpiecznej odległości obserwowałam koty. Są bardzo płochliwe i uciekają przy najmniejszym moim poruszeniu. Stałam jak słup soli i patrzyłam na te śliczności. Taaak... Są to z pewnością dzieci Pięknego Maniusia i tej dzikiej kotki, która nigdy nie dała podejść do siebie. Powiem szczerze, że targają mną sprzeczne uczucia. Z jednej strony chciałabym kociaki oswoić by dać im szansę na ewentualną adopcję, z drugiej zaś  - biorąc pod uwagę ich dzikość zastanawiam się czy nie powinny jednak w tej swojej dzikości pozostać.
Z działek zniknęła Weteranka, także Maciuś czyli Koto-Żbik i oczywiście Piękny Maniuś. Może niektóre koty wyniosły się na inne działki, a może dokonały już swojego żywota...
Korzystam z okazji by pokazać Wam kocie portrety we wnętrzu mojej rezydencji. Burkę III i Głucholkę znacie dobrze, ale w takich pozach jeszcze ich tutaj nie pokazywałam.


Śpimy jak susły...


 


A to zdjęcie pstryknęłam komórką wczoraj, gdy oswajałam dzikie kociaki.
Wasza ciotka.
                        

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Dwa małe buraski

środa, 05 sierpnia 2009 23:05
            Wieki całe na blogu mnie nie było, ale też pisać specjalnie nie miałam o czym. Działkowe koty, jeśli jeszcze jakieś żyją, nie pojawiały się w na ganku altany. Tak myślałam do dzisiejszego popołudnia.
Jakież było moje zdziwienie, gdy na działce byłej właścicielki Pięknego Maniusia - pani Basieńki, zobaczyłam najpierw jednego małego buraska, bawiącego się upolowaną myszką, następnie, gdy podeszłam bliżej, spostrzegłam dwa bure kociaki. Prawdopodobnie są to dzieci tej dzikiej kotki, która najpierw je urodziła na moim ganku, następnie gdzieś pochowała.  Kotki są dzikie i nie zbliżają się do ludzi, choć jeden z nich przyglądał mi się bacznie i nawet nie uciekał. Mam nadzieję, że buraski korzystają ze stołówki, ponieważ karmę co drugi dzień podrzucam. Acha! Wczoraj byłam w Łódzkim Pasażu i przy okazji weszłam do tego wielkiego sklepu zoologicznego, do którego w ubiegłym roku zawiozłam dwa kociaki, bo innego wyjścia nie miałam. W wielkiej klatce z napisem: "Przygarnij kotka"ustawionej tuż przy wejściu spał sobie mały burasek. Może los będzie dla niego łaskawy i ktoś go stamtąd zabierze do dobrego domu.
I jeszcze jedno. Rada Miejska znowu dała dowód, że z psami i kotami jej nie po drodze. Od 12 lipca b.r. obowiązuje uchwała radnych o karaniu mandatami te osoby, które dokarmiają gołebie oraz bezdomne koty. Już jakiś czas temu psom zabroniono szczekać, a właściciele wyprowadzający psy na spacer mają mieć przy sobie, między innymi, książeczkę zdrowia swojego pupila.  Ciekawa jestem - co na tema
t zakazu dokarmiania  bezdomnych  kotów mają do powiedzenia liczne fundacje, zajmujące się ochroną zwierzat, oraz Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.

Wasza ciotka.
                         

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  114 165  

Czasu żal...że ucieka.

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 114165
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1557
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3732 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl