Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 774 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Żal serce ściska...

wtorek, 26 sierpnia 2008 21:36

         Nie chce mi się o tym gadać, ale dla porządku informuję, że jutro odwożę budryski do pewnego, wielkiego sklepu zoologicznego. Mam nadzieję, że kotom się poszczęści i trafią w końcu do jakiegoś przyjaznego domu. Nie odbyło się bez pewnech problemów, ponieważ sklep nie bardzo chciał wyrazić zgodę na przyjęcie budrysków, ponieważ czteromiesięczne koty nie są już podobno przedmiotem zainteresowania wśród kupujących. Żeby była pełna jasność - ja oczywiście kociaki oddaję a nie sprzedaję. Sklep zoologiczny robi mi łaskę, że te wyroślaki przyjmuje. Należy się teraz tylko modlić, by znaleźli się chętni do ich kupienia, bo warunki w jakich przebywają tam zwierzęta, są zupełnie sztuczne i na dłuższą metę nie do życia. Przeszklone boliery, a w nich zwierzęta to jednak nie jest przyjemny widok. Sprawę oddania budrysków właśnie do sklepu a nie do schroniska przedyskutowałam wczoraj z doktorem Łukaszem z "Psiej Kości", który uratowanymi kociakami z działek się zajmował. Weterynarz jest zdania, że wywiezienie budrysków do schroniska dla zwierząt, to skazanie ich na wegetację i powolną śmierć. Chyba doktor Łukasz wie co mówi. Jest wielkim przyjacielem zwierząt a szczególnie kotów.

            Żal serce ściska i chce mi się płakać, bo do tych czarnych diablików już się przyzwyczaiłam, jednak realia są takie, jakie są i z koniecznością oddania ich do sklepu muszę się pogodzić.

                                                                                                  Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Koci pat.

niedziela, 24 sierpnia 2008 10:25

         Okazuje się, że przysłowie - Dobrymi chęciami jest piekło brukowane - ma w przypadku czarnych budrysków swój konkretny wymiar. Koty jednak nie pojadą do swojego nowego domku i przynajmniej w najbliższym czasie na to się nie zanosi. Złożyło się na taką sytuację kilka przyczyn, o których nie chcę tutaj pisać. Jednym słowem - cała sprawa wróciła do punktu wyjścia i zastanawiam się teraz poważnie nad oddaniem ich do schroniska, ponieważ z czwórką kotów w mojej małej rezydencji po prostu już nie wyrabiam. Nie będę ukrywać, że mam uczucie przegranej. Podobno każdy dobry uczynek spotka zasłużona kara. I chyba w tym powiedzeniu jest jednak sporo prawdy. Trudno. Pozostaje mi tylko podjąć starania znalezienia kotom domku od początku, czyli da capo al fine. Gwoli wyjaśnienia - dodam tylko, że nie mam żalu do nikogo, tylko do siebie. Mogłam przed dwoma tygodniami kociaków z działki nie zabierać. Uczyniłam to i ponoszę tego czynu konsekwencje. Ten typ tak ma i pewnie zawsze będzie miał, bo inaczej się już nie da.

                                                                                        Wasza ciotka.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wypuszczone!

czwartek, 14 sierpnia 2008 11:25

         Korzystając z krótkiej przerwy, jaką sobie zrobiłam - odrywając się się na chwilę od smażenia śliwkowych konfitur - donoszę Wam, że wczoraj wieczorem budryski z niewoli w łazience postanowiłam wypuścić. Niech się dzieje co chce - pomyślałam sobie. Jak postanowiłam, tak uczyniłam - ku wielkiej uciesze tych małych, czarnych drani. Okazuje się, że nawet domowe kocice nie protestowały specjalnie, a nawet miały niezłe przedstawienie gdy maluchy zaczęły szaleć po mojej rezydencji. Na noc przezornie zamknęłam je jednak w łazience, czemu dał wyraz swojego niezadowolenia mniejszy z Budrysków - wdrapując się po rurze aż pod sam sufit. Jednak moja szalona decyzja przyniosła namacalne efekty.Koty przez całą noc spały jak zabite. Teraz także buszują po całym mieszkaniu pod baczną kontrolą Burki III i Głucholki. Czas wracać do smażenia śliwkowych konfitur. A zatem do następnego - moi drodzy.

           

                                                                                     Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Proces cywilizacji postępuje.

wtorek, 12 sierpnia 2008 11:35

         Korzystając z tego, że mam chwilę czasu przed wyjściem z domu, donoszę miłośnikom kotów, iż proces ucywilizowania dwóch czarnych budrysków jednak postępuje. Wczoraj z samego rana opisałam tutaj moją koszmarną noc z przyniesionymi do domu kotami, ale oczywiście znowu przycisnęłam nie ten klawisz i cały wpis poszedł w diabły. Gdyby kogoś interesowało, co działo się tamtej nocy - zapraszam na bajdurki.bloog.pl

Dzisiejszą noc dało się jakoś przeżyć. Koty jednak powoli zaczęły akceptować nową sytuację i mniej protestują, czyli nie drą się w niebogłosy by je z łazienki wypuścić na wolność. Większy z nich i bardziej dziki wykazał się wczoraj nie lada inteligencją. Gdy siedziałam wieczorem przed komputerem, usłyszałam łomot w łazience. Zaniepokojona popędziłam w tamtą stronę by sprawdzić, co też takiego się dzieje. Co zobaczyłam? Drzwi od łazienki były otwarte, a kocurek właśnie szykował się do opuszczenia lokum. Ten cholernik po prostu wskoczył na klamkę, ale lądując na posadzkę - wpadł do miseczki z wodą i stąd ten hałas, który mnie zaniepokoił. Zdolna bestia. Nie ma co. Widocznie bacznie obserwował mnie, gdy wychodziłam z łazienki i sam się domyślił, że aby z niej wyjść - trzeba nacisnąć klamkę.

Moje domowe kocice też już się nieco uspokoiły. Zaczynają się przyzwyczajać do obecności intruzów na ich terytorium. Znaczne postępy w tej mierze poczyniła Głucholka, bo nawet nie fuka, gdy budryski trzymam na rękach. Burka III też chyba zaczyna akceptować tę kocią dwójkę, chociaż dla porządku - gdy je widzi - wydaje z siebie pomruki ostrzegawcze. Dzisiaj jest trzeci dzień obecności budrysków w mojej rezydencji. Do soboty, kiedy to ma przyjechać Ismena by koty zabrać, pozostały cztery dni. Jestem dobrej myśli, choć nie ukrywam, że całą tą sytuacją adopcyjną jestem już bardzo umęczona. I jeszcze jedno. Wiecie - jak bardzo się cieszę, że budryski zostały wybawione od ciężkiego losu bezdomnych kotów? Ta świadomość pozwala mi na znoszenie niedogodności związanych z ich obecnością w moim domu.

                                                                                          Wasza ciotka.  

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Będzie się działo!

niedziela, 10 sierpnia 2008 14:43

          Oj! Będzie się działo! Dzisiaj po południu zabieram czarne budryski z działki (jak mi się uda obydwa czorty złapać). Sama jestem ciekawa tego eksperymentu, bo kociaki już są duże i bardzo rozrabiają. Poza tym moje domowe kotki też będą miały coś do powiedzenia w sprawie terytorium, które zajmują. Zobaczymy. Mam nadzieję, że cztery koty nie zdemolują mi mieszkania - co daj Boże.    Swoją drogą - domowe kocice jakby wyczuwały, że coś jest na rzeczy. Wczoraj Burka III wywaliła stojącą lampę z abażurem i przy okazji stłukła żarówkę energooszczędną. Dzisiaj ten sam manewr powtórzyła Głucholka i kolejna żarówka poszła do wiadra na śmieci. Pewnie niedługo pójdę z torbami.

Wczoraj jednak pozwoliłam sobie na pewnien luksus. Dzięki Justynce mogłam nabyć za połowę ceny elegancką kuwetę dla kocic,   której zakup po normalnej cenie nawet mi się nie śnił. To już nie jest zwyczajna kuweta. To jest kocia toaleta-domek, czyli zadaszony kibelek z ruchomymi drzwiczkami. Pierwsza z nowego urządzenia skorzystała Głucholka. Burka jako konserwatystka miała jednak pewne problemy z zaakceptowaniem kuwety. Ustrojstwo to jednak jest fajnym wynalazkiem, bo nawet posiada filtry anty-zapachowe, nie mówiąc o jego estetycznym wyglądzie. Nieoceniona Justynka pomogła mi jeszcze w innej, ale ważnej sprawie żywienia działkowych kotów. Lekko przeterminowane kocie karmy, które od niej dostałam, bardzo smakują bezdomniakom. I jeszcze jedno. Okazuje się, że zaadoptowana przez Justynkę siostrzyczka budrysków - Lila - bardzo lubi kąpać się w wannie. Po prostu nie boi się wody i nawet w czasie kąpieli pływa. Podobno to samo uwielbia robić Lucuś-Pyrtuś. Dziwne są jednak te koty zabrane z działek. Acha! Byłabym zapomniała!  Działkowa sąsiadka zaczęła dokarmać koty. I wcale tutaj nie chodzi o "opiekunkę" Pięknego Maniusia, ale o panią Marylkę, która do niedawna kotów na swojej działce nie tolerowała. Czyli coś jednak się zmienia w mentalności działkowych uprawiaczy gleby. Oby tak dalej.

                                                                                              Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kocie forum.

środa, 06 sierpnia 2008 12:06

          Poszukując możliwości znalezienia transportu dla dwóch czarnych budrysków z działek - zamieściłam komunikat na Forum.miau. Ten wielki portal jest wolną trybuną dziesiątek tysięcy miłośników kotów. Co prawda - transportu dla budrysków nie udało mi się tą drogą zorganizować, ale za to oberwało mi się po głowie. Otóż jedna z pań, zajmująca się wyłapywaniem kotów do sterylizacji, napiętnowała mnie za to, że sama kotek działkowych nie wyłapuję by poddać je temu zabiegowi. Ci z Was, którzy uważnie czytają Kici-kici, pamiętają zapewne moje, opisane tu, starania w tej sprawie i ich mierny skutek. Kwestię zapobiegania jednak nadmiernemu produkowaniu kociego przychówku na działkach rozwiązałam za pomocą pastylek antykoncepcyjnych, o czym wyżej wspomniana pani została poinformowana. Okazało się jednak, że pani owa chciała mi po prostu dowalić, zarzucając mi działania pozorowane i... brak honoru.  Jak twierdzi moja interlokutorka w swoich emailach - szukając domów dla kociąt - zajmuję się likwidacją skutków a nie przyczyn i do tego mam czelność być z tego zadowolona. Mało tego. Zagroziła mi, że treść moich listów do niej poda do publicznej wiadomości. Zastanawiam się - o co tak właściwie tej pani chodzi. Czy o dobro zwierzat, czy też może o wyładowanie swoich frustracji na kocim forum. Mam nadzieję, że moja zdecydowana postawa wobec tej pani ostatecznie zamknęła ten dialog - prowadzony w myśl przysłowia - Chłop swoje i pop swoje.

         Pozwólcie  , moi drodzy, że przejdę teraz do rzeczy bardziej przyjemnych. Jest szansa, że dwójka czarnych budrysków jednak na południe Polski pojedzie. Nieocenioną autorką pomysłu jest.... no kto? Oczywiście nasza ukochana Ismena. Aby fakt ten uczcić, pozwalam sobie do dzisiejszego wpisu dołączyć taki oto obrazeczek:

        

                                                                                                    Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Poszły konie po betonie.

sobota, 02 sierpnia 2008 17:04

         Poszły konie po betonie - jak mówi ludowe przysłowie. Jak wyczytałam w przysłanej mi emalii od przedstawicielki Fundacji "Niechciane, zapomniane", sprawa zaczyna się jednak rozkręcać. Szczegółów podać  jednak nie mogę, ponieważ obowiązuje mnie tajemnica korespondencji. Póki co - oczywiście. Ogłoszenie do lecznicy "Psia kość" zaniosłam i wisi już sobie na tablicy ogłoszeń. Należy tylko mieć nadzieję, że starania przyniosą pozytywny skutek. Macie rację, moi drodzy. Świat nie składa się tylko z ludzi bezdusznych, głupich i złych. To tylko głupota i zło są na tyle hałaśliwe, że swym wrzaskiem potrafią zagłuszyć wszelkie przejawy dobra. Bo dobro, w odróżnieniu od zła jest po prostu dobrem i czyni swoje, choćby pioruny waliły z całą diabelską mocą. Dziękuję Wam, kochani, za wsparcie - jakiego mi udzielacie, bo bardzo mi tego teraz potrzeba. A czas i tak pokaże, czy uda się uratować tę kocio-działkowo-blokową ferajnę. Dlaczego piszę tutaj o blokach? A pamiętacie perypetie 84-letniej pani Heleny, która karmiąc koty spod bloków - naraziła się okropnie prezesowi "moich" działek? No właśnie. Wybaczcie mi, że jestem tajemnicza, ale aby nie zapeszyć - wolę trzymać język za zębami. który jednak okropnie mnie świerzbi.  A teraz, mimo nadciągającej burzy, pójdę sobie do lasu. Potrzeba mi jednak trochę ciszy i spokoju...

                                            

                                      Foto:Pleciuga

                                                                                               Wasza ciotka.

                                                        

                                                                                    

                                                                                    

                                                                                                


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Kontratak.

sobota, 02 sierpnia 2008 0:55

          Dzisiaj podjęłam kolejne starania o znalezienie domku dla czarnych budrysków, okazuje się  , że wrogów kotów na działkach jest więcej niz mogłam przypuszczać. Jak się dowiedziałam - została zorganizowana akcja buntowania działkowców przeciwko obecności bezdomniaków na tym terenie. Nie muszę dodawać, że także przeciwko mnie. Jak mi doniesiono   - przyczyna kociego "zła" zasadza się w tym, że koty dokarmiam. - Bo jak by pani nie dawała im żryć - usłyszałam - to by sobie poszły. Najsmutniejsze jest to, że osobą, która włączyła się do tej akcji, jest jedna z członkiń zarządu, o której miałam do dzisiaj bardzo dobre zdanie. Poszło o to, że koty podobno podarły jej ceratę i buszowały po jej działce. I to oczywiście "moje" koty. - Koty są na działkach nielegalnie i należy je usunąć - usłyszałam także dzisiaj od innych działkowiczów. Wiem już, że nie jestem w stanie przeciwstawić się całej tej zmasowanej batalii przeciwko kotom. Głupota ludzka zbiera jednak obfite żniwo.  Teraz muszę skupić swoją energię na poszukiwaniu osób, które budryski chciały by zaadoptować, bo na działkach po prostu grozi im poważne niebezpieczeństwo. Trutka na myszy, lub "cóś w podobie" wystarczy i po kotach. Weterynarz z "Psiej kości" poradził mi nawiązanie kontaktu z Fundacją "Niechciane, zapomniane". List do nich już wysłałam. Ciekawa jestem, czy zareagują. Jutro, a właściwie już dzisiaj wywieszę w Lecznicy ogłoszenie o budryskach. Może ktoś się losem kociaków zainteresuje. Co prawda, nie mam ich aktualnych zdjęć, ale redagując ogłoszenie - wykorzystałam obrazek z kotami, który odwiedzacze "Bajdurek" już znają. A samo ogłoszenie wygląda tak: 

       

                                                                                                                              

                                                                  Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  114 153  

Czasu żal...że ucieka.

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 114153
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1557
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3732 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl