Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 774 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Nieproszony gość

czwartek, 30 kwietnia 2009 13:36
I tym razem nie chodzi o nieproszonego gościa na działce, ale w mojej rezydencji. Gdy byłam dziś zajęta pisaniem notatki na "Bajdurkach", uwagę moją odciągnęło dziwne zachowanie się moich domowych kotek. Koty wprost oszalały. Okazało się, że przez uchylone okno wleciał do pokoju... szerszeń. Z tymi niebezpiecznymi owadami już miałam do czynienia kilka lat temu, gdy uwiły sobie gniazdo na poddaszu mojej altany. Musiała wtedy interweniować straż pożarna i była to całkiem poważna i niebezpieczna operacja. Skończyło się na zerwaniu kawałka sufitu, bo inaczej do gniazda strażacy nie mogli się dostać. I oto znowu dziś zobaczyłam ku mojemu przerażeniu owada, który może przyprawić człowieka o nagłą śmierć w męczarniach, że nie wspomnę już o kotach. Szerszeń ani myślał wynieść się dobrowolnie z mojej rezydencji, choć okno na oścież otworzyłam. Pełna strachu i determinacji postanowiłam się z nim osobiście rozprawić. Obaduchana w grube okrycie od stóp do głów, chwyciłam w dłonie narzędzie mordu, czyli szufelkę na śmieci i zbliżyłam się do intruza na niebezpieczną odległość. Koty na wszelki wypadek zamknęłam w łazience. Okazało się, że unicestwienie szerszenia to wcale nie taka łatwa sprawa. Udało się dopiero po kilku celnych ciosach. Ufff.
Domniemywam, że pojawienie się szerszeni o tej wiosennej porze roku  to skutek panującej suszy. Taki klimat odpowiada im bardzo, o czym miałam okazję przekonać się tamtego lata. gdy nawiedziły moją altanę. A tak nawiasem mówiąc - strach pomyśleć co by było, gdyby koty nie zauważyły intruza siedzącego na firance. Wasza ciotka miałaby się z pyszna, gdyby została rażona żądłem tego owada. Uważajcie na szerszenie! Z nimi nie ma żartów.
                                 
                                  Foto: Dariusz Małanowski
Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kocia natura

poniedziałek, 27 kwietnia 2009 15:35
Okazuje się, że dzika kotka i tak postawiła na swoim. Gdy poszłam wczoraj na działkę, małego kocurka na ganku nie było. Nie pojawiła się też jego mamuśka. Prawdopodobnie pod osłoną nocy ukryła swoje dziecko w takim miejscu, że już go znaleźć nie można było. Ot, kocia natura. Kociego oseska jest mi bardzo szkoda, bo wypisz, wymaluj, było to dziecko Pięknego Maniusia, czyli piękny kot. Może za jakiś czas, gdy przeżyje, pojawi się na mojej działce, ale mam dziwne przeczucia, że tak nie będzie. Zastanawiające jest także to, że dorosłe koty też nie pojawiają się, jak to miało miejsce do tej pory. Nie przychodzi na karmienie ani Piękny Maniuś, ani Weteranka, ani też ta dzika kotka, która swoje dzieci z ganku altany wyniosła w niewiadomym kierunku. Trudno. Muszę sobie nieco odpuścić i nabrać dystansu do całej sprawy.

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Jeszcze nic pewnego

sobota, 25 kwietnia 2009 22:56
Pisanie tej notatki miałam odłożyć do jutra, lecz doszłam do wniosku, że powinnam to uczynić jeszcze dziś. Jutro informacje z walki o uratowanie małych kociąt mogą już być inne.  Otóż, gdy szłam po południu na działkę, cały czas myślałam o kocich oseskach.  Czy jeszcze żyją, a jeśli tak to gdzie mogą być. Swoimi obawami o los kotków podzieliłam się z jedną z działkowych sąsiadek, która kotów nie przegania. Gdy rozmawiałam z panią Marią, usłyszałam ciche miauczenie kociego oseska. Szybko ustaliłyśmy - skąd wydobywa się ten rozpaczliwy, koci lament. Trzeba było odwalić stosy jakichś starych rupieci, kilka reklamówek z dziwną zawartością i kilka innych przedmiotów. które nie wiadomo po co pod jedną ze ścian altany są magazynowane. Gdy w końcu zrobiło się trochę przestronniej - zobaczyłam  kociego oseska, który tak głośno lamentował. Warunki, w jakich to kocie było, wołały o pomstę do nieba. Straszna wilgoć, masa ślimaków bezskorupowych (ohyda!) i tony robactwa pełzającego po ziemi. Drugiego kociaka, niestety, nie udało się zlokalizować. Pewnie biedactwo w takich warunkach nie wytrzymało i przeniosło się do kociego raju. Uratowanego kociaka wzięłam na ręce. Natychmiast przestał miauczeć. Zaniosłam go do mojej altany, ogrzałam i wsadziłam do kociej budki.  Zaczęłam się zastanawiać - co dalej. Wiedziałam, że kocię może być odrzucone przez matkę, bo osesek był przeze mnie dotykany. Po chwili pojawiła się mamuśka, czyli dzika kotka. Owszem, wlazła do budki, ale po to by swoje dziecko stamtąd wynieść na podłogę ganku. Najważniejsze, że dała mu possać cyca, ponieważ kocina był prawdopodobnie bardzo głodny. Gdy się do niej zbliżałam, fukała ostrzegawczo, ale nie uciekała. Gdy pod wieczór opuszczałam ogród, kotka i jej dziecko w dalszym ciągu były na ganku. Nie wiem co zastanę jutro. Może znowu "głupia" kocica uzna, że ta straszna dziura pod altana mojej sąsiadki jest lepszym schronieniem dla jej dziecka. I jeszcze jedno. Bardzo mi jest szkoda tego drugiego kociaka, lecz co do jego losu - nie mam złudzeń. Gdyby żył, kocica nie zajmowałaby się tylko tym jednym, którego udało się dziś uratować.

 

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdrutowany kot.

czwartek, 23 kwietnia 2009 14:38
Przedwczoraj wieczorem, gdy wracałam z działki - spotkałam jedną z pań, dokarmiającą bezdomniaki. Pani Celina ucieszyła się na mój widok i przeszła do rzeczy. - Pani! Pani to na tych działkach ma p... towarzystwo. Bardzo Pani współczuję. - A co się stało? - zapytałam, bo pani Lucyna nigdy nie komentuje bez konkretnego powodu. - Pani! - Te (i tu padło nieparlamentarne słowo) zadrutowali kota. Uratowała go pani Władzia i z drutu odplatała. Kocina ledwie był żywy. To pewnie ten p... gołębiarz, bo kto inny mógł to zrobić? Okazało się, że wedlug relacji pani Celiny kot był oplątany cienkim drutem, dającym się nawet powiązać w supełki. Kobieta, która uratowała bezdomniaka, ma to narzędzie mordu u siebie w domu. Nie powiem, żebym nie zdenerwowała się tą wiadomością. Nie mogłam też ustalić w rozmowie z panią Celiną - o ktorego kota konkretnie chodziło, ale pewnie o kota w miarę oswojonego, który dał się podejść przez oprawcę (oprawców?).
Żałuję tylko, że kobiety po tym fakcie nie skontaktowały się ze mną. Sprawa znęcania się nad zwierzakiem powinna być natychmiast zgłoszona do Straży Miejskiej i T.O.Z-u. Teraz to jest już musztarda po obiedzie. Od incydentu minęły trzy tygodnie.
I właśnie, między innymi, w związku z takimi wiadomościami boję się o los kocich osesków, które przyszły na świat na ganku mojej altany. Jeszcze są ślepe, więc zabrać ich stamtąd nie można. Mam nadzieję, że zaciekli wrogowie kotów nie odważą się penetrować mojej działki, choć wszystko się może zdarzyć. Pamietacie jak późną wiosną ubiegłego roku gołębiarz zawalił płytami chodnikowymi dziurę pod jedną z altan? Nie podobało mu się, że kocie podrostki znalazły tam sobie azyl. Dobrze, że nie zostały wtedy uwięzione pod tymi płytami. Zdążyły uciec na moją działkę.
 
WIECZOREM.
Tego obawiałam się bardzo. Gdy zjawiłam się dziś na działce - spotkało mnie niemiłe rozczarowanie. Maluchów w legowisku już nie było. Prawdopodobnie kocica została albo przez jakiegoś intruza została przepłoszona i kociaki wyniosła w sobie tylko znane miejsce, albo też ktoś z "działkowców" buszował po ganku altany i kociaki zabrał, co jest też prawdopodobne.  Dzika kotka, co prawda, pojawiła się, ale zaraz uciekła.  Nie ukrywam, że chciało mi się beczeć. W ubiegłym roku wychowało się w takich samych warunkach pięć kotków. Dlaczego zatem ślepe jeszcze maluchy nagle zniknęły? Kotce oczywiście zostawiłam jedzenie. Mam nadzieję, że maluchy żyją i gdzieś są dobrze ukryte. Niestety, gdyby nawet tak było, z "ucywilizowaniem" kociaków by poszły do dobrych ludzi - będzie spory kłopot.


Wasza ciotka

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Aaaa, koty dwa.

sobota, 18 kwietnia 2009 0:59
To byłoby zbyt piękne, by było prawdziwe. Okazuje się, że na ganku są dwa małe, kocie oseski. Prawdopodobnie kocica urodziła je w jakimś innym miejscu i teraz przenosi po kolei. Może się jutro okazać, że stadko się znowu powiększy. Obydwa kociaki są podobne do Pięknego Maniusia. Mają takie samo umaszczenie sierści. Sądząc po ich dość dużych rozmiarach, urodziły się wcześniej niż przypuszczałam. Weteranka jako najbardziej doświadczona kotka, przegania z ganku Pięknego Maniusia, który zupełnie nie wie - o co chodzi. Ta doświadczona kotka już wychowała kilka młodziaków, w tym także te, które urodziły się na początku maja ubiegłego roku. Oby tylko nie chorowały. Koci katar to zmora małych kotów.
Dzisiaj zawiesiłam na ganku bambusową roletę. Nawet poszło mi to bez specjalnych problemów. Folii, póki co, na razie nie zdejmuję. Mogą przyjść jeszcze zimne noce.
Robi się już głęboka noc, a ja siedzę zamiast iść spać. Aaaa, kotki dwa...

 

Batmanek w cyprysach. Foto: Ismena

Wasza ciotka

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Siurpryza.

środa, 15 kwietnia 2009 22:56
Jak pisałam na innym, moim blogu - w dyngusowy poniedziałek zrobiłam generalne porządki w altanie, a głównie na ganku altany. Ocieplacze zimowe dla bezdomniaków poszły do prania, budki styropianowe zostały wyczyszczone, podłoga zamieciona. Nie zdjęłam tylko folii, choć pora to najwyższa. Pomyślałam sobie, że jednak powinnam ganek czymś osłonić po zdjęciu folii. Wymyśliłam sobie, że powinny to być bambusowe rolety, łatwe do zawieszenia i funkcjonalne. Wczoraj taką właśnie roletę kupiłam za stosunkowo niewielkie pieniądze. Dzisiaj miałam ją zawiesić.
Gdy przyszłam na działkę i znalazłam się na ganku altany by dać kotom jedzonko, zdziwiło mnie bardzo, że jedna z mało oswojonych kotek wysadza głowę ze styropianowej budki, ale z niej nie wychodzi. Poza tym fuknęła na mnie ostrzegawczo. Dziwne zachowanie kotki miało swoje uzasadnienie.  W budce przyszły na świat kocięta. Nie wiem, ile ich jest, ponieważ kocia położnica strzeże do nich dostępu i nie ma się czemu dziwić. Wiem tylko, że bura kotka karmi je prawie bez przerwy mrucząc przy tym głośno. Oczywiście zadzwoniłam do Justynki, by jej tę radosną wiadomość przekazać. I znowu, jak w ubiegłym roku będziemy szukać dla kociaków domów, ale to nie wcześniej niż za dwa, trzy miesiące. W tej sytuacji sprawę sprzedania działki odkładam do następnego roku.

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zakwitły zawilce!

piątek, 10 kwietnia 2009 12:15
Donoszę Wam, że w lasku olchowym, sąsiadującym z działkami, zakwitły właśnie zawilce. Te, będące pod ochroną byliny jakimś cudem uchowały się tutaj, choć są niszczone tak, jak laski olchowe na moim osiedlu.

                       
                        Foto: Pleciuga
W takiej oto scenerii życzę Wam - moi drodzy spokojnych, słonecznych  i ...
  

Wasza ciotka.

 

                      
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Pogrzeb jeża.

piątek, 03 kwietnia 2009 21:36
Dzisiaj będąc na działce musiałam pochować jeża. Znalazłam go martwego po krzakiem. Szkoda mi zwierzaka, bo jeże lubię i stanowią one dodatkowy walor mojej działki. Pewnie biedak nie wytrzymał trudów przedwiośnia i padł z głodu. Mam nadzieję, że nie jest to jeż, którego niektórzy z Was znają z mojej bajeczki... W słoneczne popołudnie, pewnie nie uwierzysz, przydreptał do mojej altany mały, kolczasty jeżyk...
Ilość kotów na działkach także się zmniejszyła. Nie korzysta już ze stołówki Koto-Żbik, ani też dzika, bura kotka, której nigdy nie udało mi się oswoić. Jest za to Piękny Maniuś i Weteranka. One są zawsze niezawodne.
Działka powoli nabiera jakiegoś wyglądu po zimie, ale co się człowiek napracuje to szkoda gadać. Zaczynam się zastanawiać nad jej sprzedaniem, ponieważ obawiam się, że fizyczna praca raczej mi już nie służy. Kotami i tak mogę sie opiekować, szczególnie zimą, gdy takiej pomocy będą potrzebowały. A wiosną i latem to nawet wszelkie fundacje i towarzystwa opieki nad zwierzętami zawieszają na kołku wydawanie darmowej karmy dla bezdomnych kotów. Sprawa wymaga jeszcze gruntownego przemyślenia. Poza tym mam nadzieję, że nie pojawi się na początku maja nowy, koci przychówek, bo wtedy znowu będę miała przechlapane.



Wasza ciotka.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  114 194  

Czasu żal...że ucieka.

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 114194
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1557
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3732 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl