Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 859 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Niezamierzone skutki...

wtorek, 29 kwietnia 2008 11:09

                                       Niezamierzone skutki wizyty pewnego owada.

           Co prawda, tę niemiłą przygodę opisałam już na "Bajdurkach", ale temat jest na tyle "gorący", że postanowiłam opowiedzieć go także na kocim blogu.

           Jak niektórzy z Was wiedzą, w moim mieszkaniu rezydują dwie kotki, uratowane jakiś czas temu. Gdy późnym popołudniem wróciłam do mojej chałupy na VIII piętrze, uwagę moją skupiło wyjątkowe podniecenie Burki III i Głucholki. Koty ganiały po mieszkaniu jak oszalałe, wrzeszcząc przy tym w niegogłosy. Okazało się,że przyczyną zdenerwowania kocic była wielka osa, siedząca na firance. Jako dobra, kocia ciotka - postanowiłam owada zlikwidować, bo a nóż, a widelec - koty osiągną cel i wtedy może być nie fajnie. Jak postanowiłam, tak zrobiłam, tylko że efekt mojego zrywu był odwrotny. Rozwścieczona osa koszącym lotem użądliła mnie w przedramię prawej ręki, która natychmiast zaczęła puchnąć jak balon. Osa schowała się za serwantkę a ja w trwodze czekałam na dalszy rozwój wypadków. Pomogły okłady z cebuli i wapno, oraz lek przeciwalergiczny. Ból użądlonej ręki był tak silny, że o spaniu nawet nie było mowy. Gdy nad ranem zdrzemnęłam sie nieco, z letargu wyrwał mnie huk spadającej lampy z żarówką energooszczędną. To Burka próbowała dostać się do osy, zadekowanej na noc za serwantką. Osa - prawdopodobnie wybudzona ze snu odgłosem spadającej lampy, wyleciała zza mebla i usiadła na firance. To był jej koniec. Teraz już nie mogłam w nią nie trafić. Osa - co prawda poległa, ale z nią poległa także wielka donica z dwumetrową draceną, na którą obalił się stolik, stojący nieopodal okna. Straty materialne owego polowania są niczym w porównaniu z niebezpieczeństwem, jakie groziło moim futrzakom. Trzeba chyba będzie założyć na okna moskitiery. Owady żądlące są tej wiosny wyjątkowo aktywne, a koty, jak to koty. Zawsze będą na nie polować.

                                                                                          Wasza ciotka.   


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Aktualności.

niedziela, 20 kwietnia 2008 23:45

         Zajęta praca na działce, zaglądam tutaj nie często.  Z kronikarskiego jednak obowiązku informuję,że sprawa wytrucia kotów na działkach "pod brzozą" rozeszła sie po kościach. Lokalne media podały, że zwierzęta padały, bo zaraziły się wścieklizną od lisów. Aż trudno w to uwierzyć. Mimo, że mieszkam zaledwie kilka kilometrów od tamtych działek, nie widziałam żadnych komunikatów o panowaniu wscieklizny.

         Teraz o sprawach przyjemniejszych. Dwie dzikie kotki z "moich" działek są już bardziej łaskawe. Nie uciekają na mój widok i nawet korzystają ze styropianowych budek. Weteranka też ma się dobrze. Wychodzi mi na spotkanie i z zadartym ogonem prowadzi do altany. W ubiegłym tygodniu zdjęłam folię z ganka. Będę musiała zakupić bambusowe rolety, by do kociej rezydencji   w czasie opadów nie dostawała się wilgoć. Piękny Maniuś ciągle jest głodny i rzuca się na przynoszone jedzenie. Bodajże trzy dni wstecz wnuczka "właścicielki" Maniusia powiedziała, żebym nie karmiła kota, bo... już się najadł. W piętnaście minut po wymianie zdań na temat karmienia kota - Maniuś jak gdyby nigdy nic - zeżarł pół puszki karmy i popił mlekiem. A tak ogólnie - w zasadzie wszystko jest w porządku. I jeszcze jedna ważna wiadomość. Działki na razie nie zostaną nam zabrane, bo na to się zanosiło od kilku lat. Póki co - działkowe koty mogą spać spokojnie na ganku mojej altany.

                                                                                                       Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Na bieżąco.

czwartek, 10 kwietnia 2008 15:11

       Zacznę od tego, że otrzymałam od koleżanki wiadomość, która prawie zcięła mnie z nóg. Otóż na jej działkach jakiś dureń i z pewnością zły człowiek  postanowił skończyć z obecnością kotów na działkach. Wyłożył więc truciznę - oczywiście w mięsku. Głodne kociska nie wywietrzyły podstępu i masowo przeniosły się na tamten świat. Moja koleżanka opowiadała,że zwłoki kotów były wszędzie. Mało tego. Padło także kilka lisów, co wytropił pies Ady, gdy buszował w zaroślach. Sprawą masowej eksterminacji kotów zajęli się podobno specjaliści od ochrony zwierząt. Kocie niedobitki, którym udało się wyjść cało z życiem - zostały wyłapane i odwiezione do schroniska. Czyli problem wroga i truciciela zwierząt został rozwiązany. Mam nadzieję,że odpowiednie organa także dojdą do tego - kto dokonał tej masowej rzezi kotów i lisów na działkach przy ul. Hodowlanej.

       Nie będę ukrywać,że zaczęłam obawiać się o los "moich" działkowców. Nigdy nie wiadomo, kiedy zło da znać o sobie. Wczoraj nie pojawiła się na karmienie Weteranka. Zdarzyło się to po raz pierwszy odkąd się nią opiekuję. Nie pokazała się także inna kotka - na wpół oswojona dziczka. Dzisiaj idę na działkę z duszą na ramieniu.

                                                                                         Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Nawet nie przypuszczałam...

piątek, 04 kwietnia 2008 0:41

         Nawet do głowy by mi nie przyszło, że problem bezdomnych kotów, żyjących na działkach, może wywołać taką szeroką dyskusję w gronie osób odwiedzających   mój koci blog. Gdyby kociska wiedziały ,że stały się przedmiotem gorących polemik - pewnie w dowód wdzięczności przyniosły by każdemu z komentatorów przynajmniej po jednej myszce i w dowód wdzięczności złożyłyby na kolanach osób zabierających głos w przedmiotowej sprawie - czyli czy tolerować koty na działkach, czy też może zamknąć je w schronisku. A'propos działki. Dzisiaj na własne oczy widziałam jak sroka pogoniła jedną z "moich" dzikich kotek. Po prostu istny majstersztyk awiacji ze strony zadziornego ptaka. Sroka ta rezyduje na naszych działkach już od kilku lat i czuje sie tutaj jak na swoich włościach. Jakiś czas temu, bodajże w ubiegłym roku na wiosnę widziałam także - jak kawka usiłowała wyrwać z ogona dorodnego pekińczyka pęk sierści- pewnie w celu wymoszczenia swojego gniazda. Gdyby nie właścicielka psa, pewnie kawce sztuczka ta by się udała. Inny przykład przedziwnej koegzystencji ptaków i kotów działkowych to zaobserwowany przeze mnie zimowy obrazek: Stadko bażantów wypoczywające na trawniku mojej działki a tuż obok drzemiące w słońcu dwa koty. Dziwne. Prawda? A jednak prawdziwe.

       Wracając jednak do raportu z życia "działkowców", stwierdzam,że uratowana na jesieni Weteranka ma się już tak dobrze, że nawet nie raczy wyjść ze swojej budki, gdy przychodzę na działkę. Zwykle w czwartki podaję jej w jedzeniu prochy przeciwciążowe. Dzisiaj musiałam użyć fortelu by kotka zechciała się zainteresować podawaną jej karmą. Niech przynajmniej na stare lata ma ta kocica odrobinę przyjemności z życia. Wiem też,że jest mi wdzięczna za opiekę i za to,że uratowałam ją od podłej wegetacji - na jaką  są skazywane bezdomne koty.

                                                                                               Wasza ciotka.     


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  116 273  

Czasu żal...że ucieka.

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 116273
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1572
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3816 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl