Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 859 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Chyba jest za ciepło...

niedziela, 29 marca 2009 20:40
Gdy dzisiaj przed południem wybrałam się na działkę, zobaczyłam na ganku coś, co znowu kazało mi się zastanowić nad mentalnością kotów. Otóż stwierdziłam, że jedna ze styropianowych budek, na ogół zajmowana przez Weterankę, jest demontowana po kawałku. Prawdopodobnie któryś z kotów koniecznie chciał dostać się do jej wnętrza (wejście jest obliczone na szczupłego kota) i ponieważ nie mógł się zmieścić przez wąski otwór - po prostu zaczął otwór powiększać. Kawałki styropianu, leżące obok budki świadczą o tym najlepiej. Mało tego. Nawet taśma klejąca, którą otwór był wzmocniony, też była oderwana. Prostokątny otworek przedstawia teraz paskudny widok, bo przestał być prostokątny, a to za sprawą kocich zębów i pazurów. I nie wiem, czy stało się tak z powodu, że jakiś duży kot nie mógł się do wnętrza budki dostać, czy może też Weterance w budce jest już za ciepło. Jutro muszę polikwidować dodatkowe ocieplacze, przykrywające kocie domki. Jak wiosna, to wiosna.
Okazuje się także, iż moje bębnienie o wycinaniu olch dotarło do niektórych działkowiczów. Skutki tego są takie, że mąż jednej z członkiń zarządu przestał odpowiadać na moje powitanie, czyli zwykłe dzień dobry. Facet udaje, że mnie nie zna, choć nasze działki są w bliskim sąsiedztwie obok siebie. Co prawda - to Olchowa wycinała drzewa, ale działka została jej przydzielona między innymi przez panią skarbnik zarządu, czyli żonę tego obywatela, który przestał mi się kłaniać. Nic nie szkodzi. Jakoś to z pewnością przeżyję. Nie takie bryły przede mną już były.

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Pewnie dadzą sobie radę.

wtorek, 24 marca 2009 14:40
To dziwne.  Wiosna jakoś nie zamierza wypędzić zimy, a bezdomniaki prawdopodobnie uznały, że przytulisko na ganku już nie jest im potrzebne. Nawet Weteranka się wyniosła i inne koty też. Co prawda - wykładana co drugi dzień karma znika, lecz gdy przychodzę na działkę - bezdomnaków nie widzę. Jedynie Piękny Maniuś pałęta się po ścieżkach i nawet wczoraj łaskawie złożył mi wizytę. Pewnie uznał, że skoro przetrwał zimę, a jego "właścicielka" na swoje włości zaczęła przychodzić, woli dotrzymywać jej towarzystwa. Koty jednak potrafią być wierne.
Na sobotnie zebranie działkowców nie poszłam. Już nie bawi mnie sieczenie soczewicy w wykonaniu zarządu, szczególnie zaś w wykonaniu antypatycznego prezesa od działek. Nawet nie wiem - co było przedmiotem owego zebrania. Na pewno nie problem związany z wycinaniem olch przez Olchową, ani sakramentalna dziura w płocie. Dowiedziałam się tylko mimochodem, że mają być wywalane z działek te osoby, które o swoje ogrody nie dbają. Zobaczymy jak będzie proces eksmisji wyglądał "w praniu".
I mnie czeka  niebawem sprzątanie działki po zimie. Zabieram się do tego jak pies do jeża, bo i zdrowie mam nieco nadszarpnięte i zimno nie sprzyja takim czynnościom. Niektórzy z działkowców mają, za przeproszeniem, w dupie zakaz spalania liści na terenie ogrodów, wydany jakiś czas temu przez Urząd Miasta. Porządkowaniu zatem działki towarzyszyć mi będzie swąd spelenizny i dym, dym, dym.  Trzeba będzie jakoś to przetrwać. Nie ma rady.

 
                         
                          Batmanek. Foto: Ismena

Wasza ciotka

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Co nagle, to po diable.

czwartek, 19 marca 2009 13:35
Wczoraj wieczorem stwierdziłam, że od ostatniej notatki minął już tydzień i ochoczo zabrałam się do roboty. Co miałam do napisania - napisałam i... wpis wykasowałam ze względu na pośpiech, jaki mi ostatnio wiecznie towarzyszy. Kto działa "głupie" ten ma plamę na d...e. Ot co. Dzisiaj zaczynam od początku, chociaż z pewnością nie będzie już to samo, co miałam powiedzieć wczoraj.
Przechodząc jednak do meritum - otóż uznałam, że mimo zawirowań pogodowych wiosna już przyszła, więc moje powinności wobec działkowych kotów będę realizować co drugi dzień. Na ganku ogrodowej altany rezydują aktualnie cztery kocice z Weteranką na czele. Koto-Żbik czyli Maciuś, oraz Piękny Maniuś uganiają się gdzieś w poszukiwaniu przygód, bo widuję je sporadycznie. Poza tym po zimowej absencji pojawiła się na działkach "właścicielka" Pięknego Maniusia i od czasu do czasu coś tam do jedzenia kotom podrzuca. Ostatnio dowiedziałam się, że jeszcze jedna z działkowiczek koty dokarmia, czyli jest nas już cztery osoby, którym koci los nie jest obojętny. Dziura w siatce, o której pozostawienie szły boje z gospodarzem-gołębiarzem, też nie została - jak do tej pory - załatana. Żarełko kocie jest tam także podawane przez dobrych ludzi. Pewnie walka o tę dziurę rozpocznie się na nowo, gdy Olchowa zacznie urzędować na działce. Zobaczymy. Na sobotnie zebranie działkowców postanowiłam nie iść. Mam w tym dniu spotkać się z koleżankami z liceum. których nie widziałam od czasu matury. Taka okazja może się już nie powtórzyć, chociaż - kto wie?
Teraz zadzieram kiecę i lecę nakarmić koty. Dobrze, że ostatnio zostałam obdarowana niewielką ilością kociego żarełka przez moich nowych sąsiadów z bloku. Każdy taki gest liczy się bardzo, ponieważ moja sakiewka już nie wyrabia, a koty
mają swoje potrzeby.

A tak kocia rezydencja będzie wyglądała latem.

Wasza ciotka.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Bardzo dziwne...

czwartek, 12 marca 2009 20:50
Gdy wychodziłam wczoraj z działki. usłyszałam dość głośne kocie miauczenie. Rozejrzałam się by sprawdzić, który to z kotów, lub kotek robi tyle hałasu. Miauczenie słyszałam tuż obok siebie, ale żadnego kota nie widziałam. Rozpaczliwe kocie odgłosy dobiegały jakby nieco z góry. Zadarłam głowę i co zobaczyłam? Na starej wiśni siedziała... sójka i darła się po kociemu...-. Dźwięki, które wydobywał z siebie ten ptak, do złudzenia przypominały kocie miauki. Ta cwana sójka widocznie nauczyła się koty działkowe naśladować i robiła to z wielką wprawą. Już w ubiegłym roku dałam się nabrać na "fałszerstwa" sójki, ale nie przyszło mi do głowy, że jest to już utarty obyczaj tych sprytnych ptaków.
Chcąc zgłębić wiadomości o tych ptakach - zajrzałam do leksykonu przyrodniczego "Ptaki lądowe" i co tam, między innymi, przeczytałam? "Wiosną samiec zaczyna śpiewać cichą, świergotliwą pieśń, w której pojawiają sie głosy innych ptaków. Potrafi także naśladować beczenie owiec i meczenie kóz, toteż niejeden pasterz słysząc sójkę zaczynał szukać zgubionej owieczki. Można nauczyć ją gwizdać piosenkę i wymawiać słowa." No dobrze, ale żeby naśladować miauczenie kotów? Bardzo dziwne...
Z rozdziału poświęconego sójkom dowiedziałam się także, że są to okropne drapieżniki. Z powodu ich "hańbiących czynów"  w Niemczech poluje się na te ptaki i zjada (zupa z sójki jest ponoć  przysmakiem myśliwych). W Polsce sójki znajdują się pod ochroną. I bardzo dobrze - chciałoby się powiedzieć.  Ciekawym obyczajem tego ptaka jest tak zwane mrówkowanie. Ptak siada koło mrowiska i stroszy pióra, co wywołuje atak rozgniewanych mrówek i opryskiwanie go kwasem mrówkowym. Sójki chwytają dodatkowo pojedyńcze mrówki i wsadzają je sobie pod pióra. To zachowanie - jak wyczytałam w Leksykonie - można wytłumaczyć jako swoisty rodzaj pielęgnacji upierzenia. Byc może - służy on zwalczaniu pasożytów żyjących w piórach tego ptaka. I jeszcze jedno. Podobno młode sójki łatwo się przyzwyczajają do człowieka. Wcale im się nie dziwię, skoro potrafią tyle innych rzeczy.

Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

A na działkach ruch wiosenny.

niedziela, 08 marca 2009 13:33
Każde otwarcie sezonu na działkach jest poprzedzane ogólnym zebraniem działkowców. Na działkach "Wisienka" zwykle takie zgromadzenie odbywało się dotychczas w kwietniu. Jest to już czas gdy robota na grządkach wre na całego, a co ważne - jest w miarę ciepło, więc ludzie chętnie na działki przychodzą.
Jakież było moje zaskoczenie, a nawet osłupienie, gdy kilka dni temu zobaczyłam na tablicy ogłoszeń, zawiadomienie zarządu,  że walne zebranie działkowców odbędzie się... w dniu 21 marca (sobota), pocz. godz. 10.oo.  Na działki jeszcze mało kto zagląda, a właściwie poza mną i gospodarzem-gołębiarzem nikogo nie uświadczy, więc   zawiadomienia o zebraniu nie ma kto czytać. Dziwne... Podejrzewam, że na taki pomysł wpadł prezes. Powiem więcej. Podejrzewam także, iż chodzi o to, by na zebranie przyszło jak najmniej osób. Jak wiecie - prezesina ma co nieco za uszami, choćby oddanie Olchowej terenu, z którego korzystali do jesieni ubiegłego roku wszyscy działkowicze, że już nie wspomnę o działkowych kotach, a ni też o wycinanych olchach. No cóż. Zebranie za niecałe dwa tygodnie i będę musiała się do niego przygotować jak należy. Nie zamierzam bowiem puścić luzem tego, o czym Wam systematycznie tutaj piszę.
I jeszcze jedno, co być może, nie ma nic wspólnego z treścią dzisiejszego wpisu. Udało mi się wykonać telefonem komórkowym zdjęcie Głucholki, więc je zamieszczam, ale tym razem powiększone, czego dokonała Donwinka.

                   

            
                                                                                                     
Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Czerwień na śniegu.

wtorek, 03 marca 2009 13:30
To zdjęcie moi goście, odwiedzający "Bajdurki" już znają. Z kronikarskiego obowiązku zamieszczam je także tutaj. Dlaczego? Otóż po tym terytorium nie wolno chodzić działkowym bezdomniakom. Zabroniła im łażenia po "swojej" działce pani Olchowa. - Ja tam kota nie kopnę - powiedziała pewnego listopadowego dnia - ale nie będę ich tutaj tolerować.  Koty specjalnie nie przejmują się zakazem, bo jest to akurat najprostrza droga do kociej stołówki.

   
    Foto: Pleciuga

   czyli Wasza ciotka.
                                        

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  116 282  

Czasu żal...że ucieka.

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 116282
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1572
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3816 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl