Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 859 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Wypada odpowiedzieć.

niedziela, 30 marca 2008 22:51

        Należę do osób, które odpowiadają na każdy komentarz, zamieszczany na moich blogach. Taki mam zwyczaj i pewnie przy nim zostanę. Dzisiaj jednak muszę zrobić wyjątek. Otóż pani podpisująca się jako Iwona dość ostro skomentowała fakt obecności na działkach kotów, ponieważ stanowią śmiertelne   zagrożenie dla piskląt w budkach lęgowych. "Na litość Boską - kto trzyma koty na działkach?" - pomstuje pani Iwona. Nikt - proszę pani. Same się trzymają, bo zostały kiedyś wyrzucone na te działki przez bezdusznych ludzi. Sama jestem wielkim miłośnikiem ptaków, można by rzec, że   ornitologiem - amatorem. Problem zatem sprzeczności interesów między kotami i ptakami także nie jest mi obcy. Czy   z powodu tej sprzeczności mam powystrzelać bezdomne koty? Jest jednak   pewna nadzieja,że koty nie będą buszować w budkach lęgowych.  U nas na działkach po prostu nie ma budek lęgowych. Panią Iwonę pozdrawiam i pozostaje mi wierzyć,że przy następnej wizycie na tym blogu zostawi swój adres. Chociaż... chyba nie jestem tego pewna.

                                                                                           Wasza ciotka.

                                    


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Co słychać na działce.

środa, 26 marca 2008 21:04

         Na działce w zasadzie wszystko w porządku. Piękny Maniuś przechadza się po niej jak posiadacz i władca tego terytorium z ogonem dumnie podniesionym do góry. Ma, niestety, głupi nawyk spania pod iglakami bez względu na pogodę. Tylko czasami, gdy jest już naprawdę zimno, włazi do budki pod stołem na ganku mojej altany. Dzisiaj, gdy byłam w sklepie zoologicznym, pani Kasia, która jest tam ekspedientką, powiedziała mi, że "właścicielka" Maniusia ma problem - ponieważ - kot ma pchły, a ona nie wie co z tym zrobić. Pani Kasia zaproponowała środek przeciw insektom, ale usłyszała, że "to nic nie da, bo na działkach są także inne koty".  No po prostu ręce i majtki opadają do samej ziemi. Drugi problem "właścicielki"  Pięknego Maniusia polega na tym,że kot nie chce jeść. Rezolutna pani Kasia zapytała panią H.: - Może kota ktoś karmi? - mając oczywiście na myśli mnie. - Ależ proszę panią - usłyszała - gdyby go ktoś karmił, to by się tak do mnie nie łasił  , gdy jestem na działce. I ten fragment relacji pozostawiam bez komentarza. Albo nie. Ta pani jest po prostu głupsza niż ustawa przewiduje, a na głupotę nie ma rady. Stwierdzam poza tym, że w dalszym ciągu kota jest mi serdecznie żal. On ciągle pamięta, że pierwsze miesiące swojego życia spędził u tej pani w mieszkaniu, zanim został wywalony na działki.

Acha! Dzisiaj byłam w "Psiej kości" po pastylki przeciw ciążowe dla Weteranki. Znowu "poleciało" 15 zł. Ale pal licho. Ona już musi te prochy dostawać systematycznie. Przy okazji zapytałam o Lucusia-Pyrtusia. Wszystko jest w najlepszym porządku. Kocisko ma już zdjęte szwy i żadnych komplikacji nie było. Rozmawialiśmy także o ewentualnej sterylizacji dwóch dzikich kotek o szmaragdowych oczach. Sprawę muszę przemyśleć dogłębnie, ponieważ taki zabieg jednak kosztuje, a po drugie - są to przecież dzikie kotki i zaniesienie ich do weterynarza raczej nie może być brane pod uwagę.

        To tyle, co miałam Wam dziś do powiedzenia.

                                                                                          Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Głupota czy brak wyobraźni?

poniedziałek, 17 marca 2008 18:28

        Dzisiaj z samego rana zadzwoniła do mnie kolażanka z pytaniem - czym karmię koty. Odpowiedziałam zgodnie z prawda,że czym się da, głównie zaś jedzeniem z puszek i brykietami. - A wiesz? - kontynowała - przechodząc obok kontenerów na śmieci zauważyłam,że jakiś sklep mięsny wyrzucił  do pojemników  duże ilości mięsa i słoniny. Świeże - dodała. Koleżanka jako osoba także zajmująca się bezdomnymi zierzętami aż kipiała ze zdenerwowania. Ja zresztą też. Było tego dobra około trzydziestu kilogramów: wielkie wątroby wołowe, połcie słoniny,żeberka. Co było do uratowania - uratowała.Część tych dóbr dostały "moje" koty działkowe. Ktoś równie oburzony jak moja koleżanka powiadomił Straż Miejską. Mam nadzieję,że sprawcy tego marnotrawstwa zostaną wykryci. Obok kontenerów są dwa sklepy mięsno-wędliniarskie. Podobno w tym kraju panuje bieda. Czyżby aby napewno?

        A teraz o czymś przyjemniejszym. Jak miłośnicy kotów dobrze wiedzą, te fascynujące zwierzęta są niezłymi łazikami. W tym kocim łazikowaniu mają swoje utarte szlaki komunikacyjne. Moja koleżanka będąc niedawno na wycieczce w jednym z zabytkowych osiedli mojego miasta - Księżym Młynie - taki oto koci szlak znalazła i sfotografowała. Chwała zatem niech będzie wymyślaczom nazw ulic, że trasę wędrówek kotów z Księżego Młyna zauważyli i uwiecznili.

             

                                                                                          


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wszystko w porządku!

piątek, 14 marca 2008 11:50

        Donoszę wszem i wobec, że pyrtusiowa operacja udała się. Co prawda - informacje w tej sprawie pochodzą z pośredniego źródła czyli ze sklepu zoologicznego, ale są pewne. Chwała Bogu! Widocznie wola życia u tego "jesiennego" kota jest bardzo wielka.

        Na działce też wszystko w porządku. "Działkowcy" żyją sobie jak pączki w maśle i o to przecież chodzi. Piękny Maniuś już na dobre przeniósł się spod iglaka do "rezydencji" na ganku mojej altany. Weteranka swoja budkę opuszcza niechętnie. Pewnie pilnuje swojego ciepłego kątka przed innymi kotami. Wczoraj próbowałam ją zachęcić aby choć na chwilę z niej wylazła. Ona wie jednak lepiej, co należy w danym momencie czynić. Po raz pierwszy nie użyła jednak swoich pazurów w celu odstraszenia "intruza". Wyciągnęła ostrzegawczo łapę w moim kierunku, ale bez pokazywania pazurów. Oswoiła się już prawie całkiem ta śliczna, dzika koteczka o przepięknych, zielonych oczach. Daje się pogłaskać i zupełnie nie ucieka. To bardzo piękna kotka, ale udomowić napewno już się nie da.

      W moim ogrodzie coraz bardziej zielono. Wierzby wypuściły bazie. Nic dziwnego. Przecież Niedziela Palmowa już pojutrze.

                                                                                          Wasza ciotka.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Trzymaj się kocie!

piątek, 07 marca 2008 10:56

        Dzisiaj rano zadzwoniła do mnie Justynka. Zaadoptowany przez nią Lucus- Pyrtuś z działek ma być poddany dzisiaj zabiegowi chirurgicznemu. Biedak ma pewien męski feler - czyli uwięźnięte jąderko. W takiej sytuacji trzeba przeprowadzić ten zabieg, bo samo wysterylizowanie kota nic by nie dało. Justynka jest z Pyrtusiem umówiona w "Psiej kości" na godzine 11.oo. Mam nadzieję, że wszystko zakończy się pomyślnie. To i tak cud, że kocisko, mimo licznych chorób, które go dopadały, wyrasta na bardzo dorodnego kota. Trzymajcie za niego kciuki!

   A oto Lucuś - Pyrtuś w całej okazałości.

                                                                             Wasza ciotka.

                                                                                                   

                                                                                                    


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Mały jubileusz.

wtorek, 04 marca 2008 20:02

        Dzisiaj mija 300 dni od założenia tego bloga. Może to żaden jubileusz, ale uważam,że należy go jednak uhonorować. Ponieważ przynajmniej połowa jego zawartości jest poświęcona zwierzętom - głównie kotom - może to moje pisanie wpłynie na poprawę losu kotów bezdomnych, bo dzięki tej blogowej pisaninie nie są one anonimowe.

                                   

                                                                  Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"Koci" list.

sobota, 01 marca 2008 12:14

      We wczorajszej poczcie emaliowanej dostałam list. Odezwało się Forum miau. Sprawa dotyczyła mojego ogłoszenia o zgłoszeniu do adopcji znanego Wam - Lucusia-Pyrtusia. Już oczywiście zapomniałam,że taki anons zamieściłam w listopadzie ubiegłego roku. Jak wiecie - kocurek miał szczęście i trafił do dobrego domu. Odpowiedziałam przedstawicielce Forum - co i jak, bo wypada przecież odpowiadać na listy. Jakie było moje miłe zaskoczenie, gdy dziś dostałam odpowiedź od pani Małgosi - bardzo sympatyczną. Takie reakcje zawsze podnoszą mnie na duchu. Dziękuję Ci! Małgosiu!

                         

        Mimo zapowiadanego nadejścia orkanu Emma muszę jednak poczłapać na działkę. Jestem niespokojna o Weterankę, która chyba zachorowała. Siedzi cały czas w swej budce i jest niemrawa. Kocica ma już swoje lata i nie najlepsze zdrowie. Prawdopodobnie przez całe swoje dorosłe życie nigdy nie miała przyzwoitego dachu nad głową. Odkąd pamiętam, czyli od sześciu lat żyła sobie na działkach. Jej los poprawił się nieco dwa lata wstecz, gdy przyprowadziła mi trójkę własnych dzieci. Moja domowa Głucholka i Piękny Maniuś - wyrzucony przez pewną głupią panią z ciepłego domku w środku zimy - to właśnie dzieci Weteranki. Zapowiadany orkan zbliża się i potężnieje. Chyba jednak pokonam strach i pójdę zobaczyć - co się dzieje z Weteranką. O inne koty jestem spokojna. Dadzą sobie z pewnością radę. 

                                                                                             Wasza ciotka.

        P.s.  Przed chwilą wróciłam z działki. Weteranka łaskawie wylazła ze swojej budki i  poszła się przejść, czyli rozprostować kości. Nawet się umyła, co oznacza, że nie jest z nią aż tak źle. Jedzenie jej nie interesuje, ale w miskach było pusto. Inni "działkowicze" gonią się po całym ogrodzie. Tylko Piękny Maniuś przyszedł zobaczyć, co dziś na obiad. Pochrupał trochę suchej karmy, popił mlekiem i popędził za pewną dziką kotką. Właśnie znowu zaczęło lać i wiać. Dobrze,że na działkę mam tylko kilkadziesiąt metrów od domu.

                                                                                       Wasza ciotka.

                                                                                                       

 

 

 

     


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  116 272  

Czasu żal...że ucieka.

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 116272
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1572
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3816 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl