Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 774 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Gdzie ta wiosna?

sobota, 28 lutego 2009 12:51
Kilka dni temu w mojej poczcie emeliowanej znalazłam takie oto opowiadanko o pewnym kocie. Nadawczyni listu bardzo dziękuję za ten prezent. Dodam tylko, że historyjka ta oddaje - wypisz, wymaluj, sytuację kotów na działkach.

        Wielki, bury kocur z trudem przebija się przez zaspy śniegu, z wysiłkiem odrywa swoją zmrożoną męskość od lodu, krzycząc w niebogłosy:
        - No kur... gdzie? Pytam was, gdzie ta pier... wiosna? Co za pokręcony kraj! Gdzie dziewczyny, przebiśniegi, świergolenie skowronków? No choćby ćwierkanie wróbli, choćby krakanie wron. Gdzie to, kur..., jest?  A odwilż kiedy przyjdzie? Śnieg z nieba sypie jakby ich tam w górze, wszystkich pogięło!
Stojący niedaleko ludzie, słuchając tych kocich wrzasków komentują: - Słyszysz jak sie drze? Wiosna idzie. Kotów nie oszukasz...

                        
                         Foto: Ismena - "Śniegowy Batmanek".

Przy okazji bieżące wieści z działek. Weteranka wyniosła się z ganka. Koto-Żbik, czyli Maciuś ugania się za pewną młodą kotką. Piękny Maniuś znowu nie pojawia się na żarełko. Wychodzi jednak na to, że wiosna tuż, tuż.

Wasza ciotka.
              
                         

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ślady na śniegu.

wtorek, 24 lutego 2009 18:44
Niby na działkach jest wszystko w najlepszym porządku. Koto-żbik czyli Maciuś zawsze czeka na mnie na ganku altany i gdy mnie zobaczy, okazuje swoje zadowolenie miauczeniem. Weteranka lata gdzieś od czasu do czasu, ale także melduje się w swojej budce. Pięknego Maniusia  potrafi nie być przez kilka dni, ale jednak w końcu się pojawia przy misce. Dwie dzikie buraski zawsze czekają w kolejce na swoja porcję, ale zawsze w bezpiecznej odległości. Czyli niby wszystko jest ok.
Jednak dzisiaj zauważyłam plamy krwi na śniegu i to tuż obok altany.  Nie zauważyłam, by któryś z moich podopiecznych był ranny, ale ślady krwi na śniegu dowodzą, że musiała się tutaj rozegrać całkiem regularna bitwa. Kto brał w niej udział - oczywiście nie wiem. I pewnie się nigdy nie dowiem. Może szaro-biały kocur, który przegnał jesienią Pięknego Maniusia, próbował odzyskać terytorium? Może pojawił się jakiś inny kot? Myślę sobie, że to właśnie wielki Koto-Żbik, czyli Maciuś musiał przegonić jakiegoś intruza. Jego piękne futro było dzisiaj cokolwiek w nieładzie.

Wasza ciotka.
                          

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Ekstremalna koegzystencja.

środa, 18 lutego 2009 22:20
Prawie cały dzień miałam nadzieję, że śnieg przestanie padać. Oczywiście nie doczekałam się. Już późnym popołudniem zebrałam się w sobie i jak co dzień - poczłapałam na działkę. Z doświadczenia wiedziałam, że w czasie takich opadów białego puchu do mojego ogródka dojść będzie raczej trudno, ale innego wyjścia nie miałam. Systematyczne usuwanie śniegu i tak okazało się bardzo zbawienne, ponieważ na alejce powstał tunelik, którym dotarłam jakoś do altany. Na ganku zastałam taki oto widok: Na stole i styropianowych budkach siedzieły cztery koty, a pod sufitem latał... kos. Bezdomniaki nie interesowały się ptakiem, a kos wyraźnie bardziej przestraszył się mnie niż kotów. Zachodzę w głowę, w jaki sposób ptak dostał się na ganek, który jest cały pokryty grubą folią. Koty dostają się do wnętrza przez niewielki właz na poziomie podłogi. Ale kos? Pojęcia nie mam. I tak w końcu musiałam kawałek konstrukcji foliowej naruszyć, by ptak mógł wylecieć na otwartą przestrzeń, co zrobił jednak z wielką radością, ćwierkając na pożegnanie. Potem w ruch poszedł młotek i gwoździe. Dziurę trzeba było załatać. Przy odśnieżaniu alejki zastał mnie już mrok, ale tunel został "odrestaurowany"  i jutro nie będę zapadać się po kolana w kopnym śniegu. No chyba, że nocą znowu popada, na co się, niestety, zanosi. Acha! Pięknego Maniusia znowu gdzieś wywiało. Nie pojawia się na żarełko. Mam nadzieję, że nic złego mu się nie przytrafiło.  Reszta kotów, czyli Weteranka, Koto-Żbik i dwie dzikie buraski są na swoim miejscu, czyli na ganku.

Wasza ciotka.
                          

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Światowy Dzień Kota.

wtorek, 17 lutego 2009 15:00
Wszystkie media bębną, że dzisiaj jest Światowy Dziwń Kota. I słusznie. Szkoda tylko, że raz w roku. Już Leonardo da Vinci powiedział kiedyś, że najbrzydszy kot jest arcydziełem, a ja ze stwierdzeniem tego geniusza Renesansu zgadzam się w zupełności. Ale skoro ktoś wpadł na pomysł by koty uhonorować świętem, więc nie wypada mi nic innego, jak do chóru się włączyć. Moje koty, zarówno te domowe, jak i bezdomniaki z działek, świętem specjalnie się nie przejmują, bo dobrze wiedzą, że takie okazjonalne ich traktowanie nawet psu na budę się nie zda. Ważne jest bowiem, by nie tylko w Światowym Dniu Kota miały one co pojeść i popić, ale zwyczajnie na codzień. A z tym to już jest znacznie gorzej. Mam tu oczywiście na myśli koty bezdomne, czyli tak zwane - wolno żyjące. Dlatego przyłączam się do opinii moich podopiecznych w sprawie
tego święta. 

 .
A teraz - jak co dzień - idę nakarmić bezdomniaki. Pewnie myślą, że z okazji Dnia Kota coś lepszego im skapnie. Nic bardziej błędnego. Będzie kocia konserwa z puszki, trochę ciepłego mleka i kocie brykiety na deser.

Wasza ciotka.

            
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Następne olchy poszły pod topór.

sobota, 14 lutego 2009 18:41
No proszę. Okazuje się, że takie potężne opady śniegu nie stanowią przeszkody dla Olchowej w konsekwentnym wycinaniu olch na działce. Dzisiaj, gdy szłam nakarmić bezdomniaki, zobaczyłam na własne oczy jak dwóch pilarzy cięło dwa potężne drzewa na kawałki i ładowało do samochodu. Nie byłabym sobą, gdybym przeszła obojętnie obok. Zapytałam więc - na czyje polecenie wycinają drzewa. Odpowiedzieli, że na polecenie szefowej, czyli oczywiście pani Olchowej. Zastanawiające jest to, że akurat na osiedlu trwa tzw. prześwietlanie drzew, a Olchowa kieruje tymi pracami jako pracownik spółdzielni mieszkaniowej. Aż mnie swędzi by sprawdzić - czy owa spółdzielniana urzędniczka nie przekracza swoich kompetencji i "przy okazji" prześwietlania osiedlowych drzew wycina te resztki olch, jakie pozostały na "kupionej" przez nią działce. Spółdzielnia mieszkaniowa jakiś czas temu założyła księgi wieczyste na te tereny działkowe, więc niby wszystko jest w porządku, że ekipa pilarzy pracowała dziś na działce Olchowej. Jednak ten kawałek obszarów działkowych, "sprzedany" przez prezesa ogrodów działkowych pani T. latem ubiegłego roku, był przeznaczony pierwotnie do wspólnego użytkowania, czyli użytkowania przez wszystkie osoby, mające na tym terenie swój kawałek ogrodu. I nikomu z pewnością nawet nie przyszłoby do głowy, by olchy wycinać. Najgorsze jest to, że nawet nie ma się do kogo odwołać. Wydział Ochrony Środowiska, który wydaje zezwolenia na wycinkę drzew, o pani Olchowej ma bardzo dobrą opinię, o czym miałam okazję przekonać się ubiegłej zimy, gdy pod topór szły pierwsze olchy.
A poza tym na działkach nic się nie dzieje. Wszystkie, lub prawie wszystkie bezdomne koty rezydują na ganku mojej altany. Dzisiaj dodatkowo zabezpieczyłam wejście na ganek, bo śniegu napadało furę. Oczywiście pomachałam też zdrowo łopatą, by nie tonąć w zwałach śniegu. Gołębiarz, który na swojej działce jest też codziennie, a nawet dwa razy dziennie widocznie uważa, że odgarnięcie śniegu w najbliższej okolicy jego działki byłoby hańbą i afrontem.
A zatem - aby do wiosny. Przecież nie takie bryły przede mną już były.

                   
Jest to zdjęcie lasku olchowego (wykonane telefonem komórkowym), o którym piszę. Śnieżna "pustynia" na pierwszym planie to wspomnienie po wyciętach olchach i jednej dorodnej jarzębinie. Jak widzicie - gruba warstwa śniegu ukryła ślady po wycięciu drzew w ubiegłą sobotę.

Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

A jednak...

wtorek, 10 lutego 2009 21:59
Okazuje się, że na działkach nie tylko ja walczę o przetrwanie bezdomnych kotów. Gdy w niedzielę wracałam z działki do domu, spotkałam panią Danusię, która także ma tam kawałek ogrodu. Okazało się, że właśnie idzie dać bezdomniakom żarełko i robi to systematycznie. Nawet sobie nie wyobrażacie jak się z tej wiadomości ucieszyłam- znając wredny stosunek do kotów innych działkowiczów. Jednak pani Danusia ma znacznie gorsze doświadczenia ode mnie. Opowiedziała mi, że ktoś podrzucił jej na działkę dwa martwe koty. Zwierzaki te były pod jej opieką i  były oswojone.    Pewnie dlatego zginęły tak marnie , ponieważ garnęły się do ludzi. Od tamtej pory pani Danusia nie oswaja działkowych kotów. Daje im tylko jedzenie i nie pozwala by koty się do niej zbliżały. Obydwie z pania Danusią domyślamy się - kto ma na sumieniu te zabite koty. Żałuję tylko, że o całej sprawie nie wiedziałam wcześniej. Na pewno nie pozostawiłabym jej bez jakiej kolwiek reakcji z mojej strony.

Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Chwila grozy.

piątek, 06 lutego 2009 14:16
Wczoraj przeżyłam chwilę grozy. Otóż poprzedniego dnia, czyli w środę nie zauważyłam, że Justynka przysłała mi SMS-a, z którego treści wynikało, że burasek nie spełnił oczekiwań nowych właścicieli, bo podobno pogryzł ich kotkę i chcą go oddać. Zadzwoniłam do Justynki, by dowiedzieć się bliższych szczegółów. Okazało się (na sczęście!), że wszystko jest już ok i burasek  w nowym domku pozostaje. Kamień spadł mi z serca. Podobno nowa właścicielka kota to mądra dziewczyna i nie dała się nabrać na histeryczne zachowanie jej chłopaka, który stanął w obronie "prześladowanej" kocicy.
Jeszcze kilka takich sensacji i pewnie dostanę zawału serca. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Wasza ciotka.
       
             

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Warte odnotowania.

środa, 04 lutego 2009 14:12
Nawet nie zauważyłam, że bodajże wczoraj Koci Blog odwiedził dwudziestotysięczny gość. Zważywszy na fakt, że koci temat nie wszystkich interesuje (i całkiem słusznie) - owa okrągła liczba jest jednak pewnym osiągnięciem. Składam sobie zatem gratulacje, choć chyba poinnam złożyć je bezdomnym kotom z działek, bowiem to one są bohaterami Kociego Blogu.

          

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Nareszcie!

wtorek, 03 lutego 2009 14:06
Donoszę Wam, że cała procedura przekazania kota odbyła się zgodnie z planem. Nawet pani Włada zdążyła wrócić z ZUS-u i uważam, że dokonała prawie cudu. Kocurek, co prawda, raz uciekł do piwnicy przy próbie zapakowania go do konterka, ale pani Włada namówiła buraska, by takich numerów więcej nie odwalał. Chyba jej posłuchał, ponieważ za drugim razem z pewnymi oporami, ale jednak do kontenerka wlazł. Oczywiście pani Włada ślady jego pazurów będzie miała na pamiątkę, ale jakieś ofiary muszą być. Powiem szczerze. Ulżyło mi na sercu. Jednego bezdomnego kota będzie na moim osiedlu mniej. Justynka stwierdziła, że burasek wyrośnie na wielkiego i pięknego kota. Przypuszczam, że jest to owoc miłości Koto-Żbika i jednej z młodych kotek z działek.
Przy okazji kocia anegdotka, którą dziś usłyszałam w radio. Na pustyni spotykają się dwa koty. - Stary - mówi jeden z nich - Ja tej kuwety już nie ogarniam.

Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Jutro!

poniedziałek, 02 lutego 2009 14:37
Przed chwilą dzwoniła Justynka. Jutro w godzinach porannych przyjeżdża po kota. Pani Włada, która opiekuje się buraskiem, jutro jedzie do ZUS-u. Kocinę zostawi do odbioru w koszyku pod opieką jej męża. Mam nadzieję,że cała operacja przebiegnie pomyślnie i kot nareszcie trafi do nowego domku.

Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  114 174  

Czasu żal...że ucieka.

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
232425262728 

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 114174
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1557
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3732 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl