Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 860 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Raport niecodzienny.

poniedziałek, 31 grudnia 2007 21:53

         Dzisiaj pomyślałam sobie, że w zasadzie już nikogo nie obchodzi los moich działkowych podopiecznych. Nikogo oczywiście poza mną. Do kociego bloga już prawie nikt nie zagląda, bo i po co. Ciagle tylko to samo, czyli koty to, koty tamto... Nuda wieje stąd jak flaki z olejem.

        A ja - moi kochani - zmagam się z codzienną walką o przetrwanie tego burego stadka i nie wiem, jak sobie poradzę, bo problemów nie brakuje. Przede wszystkim zaczyna mi brakować karmy dla kotów. Utwierdzam się w przekonaniu,że mój dobroczyńca - czyli tato Justynki nie podaruje już kotom żarcia ze swoich magazynowych zapasów. Pewnie przeterminowane nadwyżki wędrują teraz do schroniska na Marmurowej. Justynka ma tam kilka godzin wolontariatu, więc sami rozumiecie, wiecie... Z pustymi rękami chodzić do schroniska dla zwierząt nie wypada, a nawet się nie godzi. Jednym słowem - w pierwszych dniach stycznia będę musiała poszukać źródła nowych dostaw.

        Dzisiaj będąc na działce odgarniałam śnieg. Będę to robiła systematycznie. Zima podobno ma nie żartować. W tym odgarnianiu śniegu jest jeszcze jeden cel. Zaznaczam w ten sposób ślad mojej obecności na działce. Niech inni widzą,że ktoś tu przychodzi.

Acha! Zapomniałam napisać,że Weteranka po kuracji antybiotykowej ma się znacznie lepiej. Prawdopodobnie ustąpiła gorączka, bo kocica nie pije już tyle wody. Dzisiaj także skleciłam jeszcze jedną styropianową budkę. Jako pierwsza wlazła do niej  Weteranka. Chyba budka przypadła jej go gustu, bo zwinąłwszy się w kłębek zasnęła.

       Za dwie godziny Nowy Rok. Wypada więc życzyć moim "działkowcom" aby nie cierpiały z głodu i zimna i aby przetrwały do wiosny.  A zatem - aby do wiosny! 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Na działkach nic nowego.

czwartek, 27 grudnia 2007 20:01

          Zaczynam sobie uświadamiać,że moje codzienne wyprawy na działkę, to nie tylko obowiązek ale czysta przyjemność. Nie myślałam nawet,że sceneria zimowych ogrodów jest taka urokliwa. Oczywiście poza mną i gołębiarzem nik tu teraz nie zagląda, bo i po co, ale właśnie ten brak ludzi jest fajny. Gdy wchodzę na swoje terytorium, najpierw wita mnie Piękny Maniuś. Biegnie w moim kierunku z zadartym ogonem, ociera się - jakby chciał powiedzieć - dobrze,że już jesteś. Zgłodniałem co nie co. Stara weteranka czeka na mnie z godnością na ganku altany. ale też na swój sposób daje mi do zrozumienia, że jest zadowolona z mojego przyjścia. Inne dziczki oczywiście dają natychniast drapaka, ale po chwili kręcą się w pobliżu w oczekiwaniu na swoją porcję jedzenia. Weterance wyraźnie ma się na życie. Podawany systematycznie antybiotyk zrobił swoje. Dzisiaj nawet właziła na drzewa aby   rozprostować kości. Koty nauczyły się pić ciepłe mleko, które wyraźnie im smakuje. Nie wypite w mojej obecności zamienia się w lód. To samo jest z karmą z puszek. One chyba wiedzą,że trzeba się najeść póki ciepłe. Później z kociego jedzenie mają tylko uciechę ptaki, których na działkę przylatuje coraz więcej. Wczoraj widziałam stadko sójek. Te to dopiero potrafią się drzeć. Nawet sroki przy nich wysiadają. Wracając do zwyczajów moich kocich podopiecznych - Maniek po zjedzeniu i załatwieniu swoich potrzeb natychniast zaszywa się w budce i tyle go widać. Weteranka po gimnastyce drzewnej robi toaletę, dopija resztek mleka, przekąsi trochę suchej karmy i gdy widzi,że zbieram się do odejścia, włazi do swojej ciepłej budki i cichutko mruczy. Dzisiaj rozmawiałam na jej temat z weterynarzami z "Psiej kości". Kocicę trzeba będzie odrobaczyć. Na jutro umówiłam się w sprawie pastylki przeciw robalom. Tylko jak   ją Weterance podam? Zobaczymy.  Nie takie bryły przede mna były.

                                                                                                     Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Aby do wiosny!

wtorek, 25 grudnia 2007 13:03

      

        Jak niektórzy z Was wiedzą, na działkę zaglądam codziennie, bez względu na pogodę. Postawiłam sobie za punkt honoru,że kotów działkowych nie opuszczę w tych trudnych dla nich czasach. Kocie weteranka otrzymuje codziennie swoja porcję antybiotyku, podawaną w ciepłym mleku. Już nie kicha, czyli lekarstwo działa. Piekny Maniuś czeka, jak zawsze na swoją wredną pania, która wogóle przestała przychodzić z jedzeniem, ale wierne kocisko marznie na mrozie i czeka. Inne koty - te zupełnie dzikie, siedzą, co prawda, na ganku altany, ale uciekają na odgłos moich kroków. Na działkę muszę teraz zabierać ze sobą gorącą wodę, aby bidy, karmione sucha karmą, mogły się napić. Teraz nawet resztki kociej karmy sie nie marnują.  Zródło  pożywienia odkryły ptaki, głównie gawrony i sroki. Pojawiają sie też sikory, kosy i paszkoty. Jednym słowem - ruch jest na działce spory. Dziś będzie świąteczny obiad. Resztki pieczonego kurczaka powinny smakować wszystkim moim podopiecznym.

                                                                                                                Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Najlepsze życzenia!

czwartek, 20 grudnia 2007 11:57

                                        DO WSZYSTKICH KOTÓW!

                    Z kociego blogu - kochani - ślemy Wam dzisiaj życzenia.

            Niech Wasze życie - kochani - w pasmo powodzeń się zmienia! 

                    Niech każdy kot na tym świecie ma ciepły kącik i strawę.

            Niech ktoś zamruczy mu kiedyś do snu mruczankę przepiękną.

                    A serca okrutnych ludzi niech kiedyś nareszcie zmiękną!

            Tego Wam życzy Burka, Głucholka, Maniuś i inne działkowe

                                                                                                         koty...

                   Czas już szykować prezenty. Trzeba się wziąć do roboty!

 

       Święta świętami a życie życiem się toczy. Wczoraj widziałam Pyrtusia. Justynka przyjechała z nim do "Psiej kości" na kontrolę. Umówiłysmy się,że podejdę i z kotem się przywitam. Jest już zdrowy i bardzo ucywilizowany. Na święta jedzie z Justynką i jej chłopakiem do Kielc. Justynka dodatkowo podjęła się pracy społecznej w schronisku dla zwierząt. Zajmuję sie tam organizowaniem adopcji dla kotów. Jak ona to wszystko robi? Pojęcia nie mam. Jedyna rzecz, która mnie martwi, to brak odzewu ze strony jej ojca w sprawie podrzucenia karmy dla kotów działkowych. No cóż... Nie od dziś wiadomo,że łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Jakoś będę musiała sobie radzić. Acha! działkowa weteranka jest chora. Kicha jak z armaty. Skorzystałam z wczorajszej wizyty u weterynarzy i poprosiłam o jakieś recepty. Oczywiście otrzymałam. Antybiotyk będę musiała podawać weterance przez dziesięć dni. Może jeszcze będzie jej na życie. Bardzo lubię tę mamuśkę Głucholki i Pięknego Maniusia.

                                                                         Wasza ciotka.

                                                             

                    

                  

                     

                      .

                     

                     

                 

                                     


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Co słychać u Pyrtka.

sobota, 15 grudnia 2007 10:38

       Moi drodzy! Dawno nie donosiłam Wam, co tam słychać u Pyrtusia-Lucusia. Wczoraj zadzwoniła Justynka, więc mam najświeższe wiadomości. Oto one: Kocurek powoli acz systematycznie wraca do zdrowia, choć cały czas jest faszerowany antybiotykami. Mimo kuracji apetycik mu dopisuje, czyli mówiąc prościej - żre jakby w życiu nic nie jadł. Waży już ponad dwa kilogramy, mimo,że ma dopiero cztery miesiące. Ten kot podbił serca nie tylko Justyny i jej chłopaka, ale także ich bliższej i dalszej rodziny do tego stopnia,że każde z nich chce mieć kota - oczywiście takiego jak Pyrtuś. Ostatnio zażyczyli sobie też posiadać kota przyszli teściowie Justynki. Kocisko okazało się pojętnym uczniem. Bez problemów nauczył się chodzić w puszorku i na smyczy. Uwielbia jazdę samochodem, czego - jak powszechnie wiadomo - koty nie cierpią. Jest tylko jeden warunek. Nie może w czasie jazdy siedzieć w kontenerku. Bardzo protestuje przed taka formą pozbawiania go wolności. Zaprzyjaźnił sie z królikiem Justynki i często zaprasza go do zabawy. Za Justynką chodzi po mieszkaniu krok w krok jak pies. Towarzyszy jej wszędzie. Przy posiłkach, w łóżku, w łazience. Opiekunka zabiera go czasem do sklepu, w którym pracuje, a ponieważ sklep jest zoologiczny - kupujący karmę dla zwierząt też chcą go nabyć.

Będzie jednak musiał być zoperowany. Pewna "męska" przypadłość, jaka mu sie przytrafiła, powinna byc usunięta. Zabieg prawdopodobnie zostanie przeprowadzony, gdy Pyrtuś skończy piąty miesiąc życia. Mamy nadzieję,że nie wystapią żadne komplikacje, ale o to już zadbają jego lekarze z "Psiej kości".

                                  To tyle z frontu walki o życie kota.

                                                                         Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Raport o stanie kota.

wtorek, 11 grudnia 2007 18:10

       Moi drodzy! Kozy kozami, ale przecież ma to być głównie blog poświęcony sprawom kotów. Donoszę Wam zatem, że Kot Pyrtuś- Lucuś ma się dobrze, choć cały czas jest pod czułą opieką lekarzy weterynarii z "Psiej Kości". Informacja dotarła do mnie pośrednio, ale pochodzi z wiarygodnego źródła bo ze sklepu zoologicznego, którego tata Justynki jest właścicielem. Justynka nie dzwoni, to znaczy, że z kociną nie ma problemów. Ta urocza dziewczyna ostatnio wzięła na siebie jeszcze jeden obowiązek. Udziela korepetycji z biologii - poza pracą w sklepie (zoologicznym) i studiowaniem. A tak na marginesie - mam nadzieję,że moja prośba w sprawie uzupełnienia przez tatę Justynki zapasów karmy dla kotów działkowych nie zostanie odrzucona. W altanie mam, co prawda, jeszcze kilka puszek, ale wystarczy to zaledwie do końca tygodnia. Jednym słowem - znowu będę się musiała zmobilizować by kociska miały co wylizywać ze swoich misek. Gospodarz działek, który hoduje gołębie, udaje,że mnie nie widzi gdy codziennie trzaskam furtką tuż pod jego nosem. Wyraźnie nie akceptuje "hodowli" działkowych kotów w moim wykonaniu. Trudno. Będzie musiał jednak ten fakt kiedyś przyjąć do wiadomości. Porozwalane kilka dni temu kocie budki na ganku mojej altany - to jednak nie była kocia robota. Zobaczymy co będzie dalej.

                                                                    Wasza ciotka z kotami.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Moje ulubione...kozy.

niedziela, 09 grudnia 2007 12:28

       Jak zapewne niektórzy z Was wiedzą, kozy cieszą się moją szczególną sympatią i uwielbieniem. Te urocze i mądre (a jakże!) zwierzęta zaprzątały mój umysł od dzieciństwa, kiedy to ze względu na kiepski stan zdrowia - musiałam pić kozie mleko, którego smaku i zapachu nie trawię do dzisiaj. O   tej słabości do kóz wiedziała moja internetowa koleżanka - Karri Angel i chcąc mi zrobić przyjemność, ofiarowała Waszej ciotce całe stado tych przesympatycznych zwierzaków.  Czyż nie są śliczne? 

           


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Ach! Te koty!

czwartek, 06 grudnia 2007 0:37

        Ci z Was, którzy zaglądają do "Bajdurek" wiedza,że musiałam na kilka dni wyjechać z mojego miasta. Opiekę nad domowymi kocicami powierzyłam moim przyjaciołom, koty działkowe były doglądane przez koleżankę. Gdy wróciłam z wyprawy - koty domowe przywitały mnie straszliwym miauczeniem, jakby chciały wyrazić swoje niezadowolenie z powodu braku paniusi w pieleszach domowych. Łaziły za mna krok w krok i oczywiście postanowiły ze mną także spać. Wyjątkowo.

       Dzisiaj pogalopowałam na działkę, aby sprawdzić co z działkowcami. Ucieszyły się na mój widok, ale kocie budki były porozwalane, folia ochronna zmieniła swoje położenie, a polarowe ocieplacze powyciągane na zewnątrz budek. Tylko zapłakać. Nie ulegało wątpliwości,że ktoś lub coś buszowało tutaj i to zdrowo. Nieopodal altany zauważyłam kępki rudej sierści... Prawdopodobnie odbywała się kocia walka o terytorium, bo jakiś rudy intruz był bez dwóch zdań na działce. Kto został zwyciężony, a kto musiał się salwować ucieczką z pola walki - żaden z "moich" kotów nie chciał   powiedzieć. Budki odbudowałam i umocniłam. Koty natychmiast do nich wlazły. Zobaczymy co będzie jutro.

       Wracając z wyprawy dostałam jeszcze jedną wiadomość. Mały Pyrtuś znowu zachorował. Gdy rozmawiałam z pania Justyną, był już po wizycie w "Psiej kości". Weterynarze nie mogą ustalić, co jest przyczyną wysokiej gorączki u kota. Badanie aparatem USG nie wykazało nic niepokojącego. Pyrtuś dostał antybiotyki a dalej - się zobaczy. Mimo słabego zdrowia kocurek rośnie jak na drożdżach. Waży już dwa kilogramy. Co by nie miało nastapić, wiem,że weterynarze będą walczyć o jego wyzdrowienie aż do skutku.

                                                                   Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  116 273  

Czasu żal...że ucieka.

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 116273
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1572
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3816 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl