Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 774 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Tydzień przeleciał jak z bicza strzelił

środa, 27 stycznia 2010 14:50
         Ani się nie spostrzegłam jak od zabrania Oli z działki minął tydzień. Kocinka po serii antybiotyku wraca do zdrowia, choć ze względu na mrozy nie mogę iść z nią na kontrolę do lecznicy. Zaczęłam Olę oswajać z mieszkaniem i kocicami. Burka III wyraźnie ustawiła się w opozycji do nowej lokatorki i fuka na nią przy każdej okazji, ale krzywdy małej nie robi.  Głucholka ustawia się bardziej przyjaźnie i nawet pozwala się obwąchiwać przez nową koleżankę, a nawet wspólnie pogonić za kocią zabawką.  Wczorajszego wieczoru postanowiłam pójść o krok dalej. Zostawiłam Olę na noc w pokoju  z kotami. Było nawet dość względnie i nie musiałam  wkraczać z interwencją. Dziś rano Oli jednak nie mogłam znaleźć. Zaszyła się w jakiś kąt i nie reagowała na  moje kici, kici.  Znalazłam ją  w łazience, wtuloną w ręczniki. Widocznie  Ola uznała, że tu jednak jest najbezpieczniej.
Co do kotów działkowych - mimo trzaskających mrozów i mimo ich choroby trzymają się bardzo dzielnie. Zauważyłam nawet, że u dwóch choroba się cofnęła. Może to skutek zadziałania leków na zwiększenie odporności. Nawiasem mówiąc - żaden z nich nie chce siedzieć w alatanie, ale na ganku w budkach styropianowych. Ciepłe koce i stare futro, które zaniosłam na działkę, spełniają swoje zadanie. Jedzenie oczywiście prawie natychmiast zamienia się w bryłę lodu, ale koty już wiedzą, że trzeba z niego korzystać gdy tylko paniusia pojawi się na ganku z ciepłym mlekiem i puszkami, także z gorącą wodą.  Najnowsze komunikaty meteorologiczne przynoszą nowe wieści. Mróz ma odpuścić, ale za to czekają nas zmagania z wielkimi śnieżycami. Dawno nie miałam szufli do odśnieżania w rękach... Jednym słowem - jak nie sraczka to przemarsz wojska. Ech...

 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Trzeci kot w domu

wtorek, 19 stycznia 2010 23:45
         Z kotami działkowymi jest coraz gorzej. Nie mogąc uratować wszystkich, zabrałam dziś do domu czarnulkę. Przed tem zaniosłam ją do "Psiej kości" by weterynarze ocenili jaki jest jej stan zdrowia. Mała nawet specjalnie nie protestowała i dała się wsadzić do koszyka. Okazuje się, że ma dopiero początki kociego kataru i jest do uratowania. I znowu spotkałam się ze strony weterynarzy z wielkim sercem. Młoda lekarka o imieniu Aleksandra poświęciła kociczce tyle czasu, ile było trzeba by stwierdzić, że czarnulce, póki co, śmierć nie grozi. Ponieważ kotce trzeba było założyć kartę pacjenta, na poczekaniu musiałam wymyśleć dla niej imię. Na pamiątkę swojej pierwszej w życiu wizyty u weterynarza - od dziś ma na imie Ola.
Oczywiście Ola nie mogła być od razu puszczona luzem po moim mieszkaniu. Do nowej sytuacji muszą przywyknąć zarówno Głucholka i Burka, jak i to śliczne, czarne kocię. Do jej dyspozycji oddałam łazienkę, a potem się zobaczy. Kociotko jest oczywiście w szoku, ale nie wyrywa się, gdy biorę ją na ręce i głaszczę. Oby tylko proces jej leczenia przebiegł pomyślnie. To teraz jest najważniejsze. Oczywiście zabranie Oli z działki nie zwalnia mnie od opieki nad pozostałymi kotami - dopóki jeszcze żyją. Ech... szkoda słów. A tak przy okazji: Może ktoś przygarnie ślicznego, czarnego kotka o imieniu Ola?

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Niedobre wieści

poniedziałek, 18 stycznia 2010 21:32
Okazuje się, że ostra zima młodym kotom nie służy i prawdopodobnie nie uda się uratować trzech z czwórki, która urodziła się ubiegłorocznej wiosny (dwa koty) i pod koniec sierpnia (dwa koty). Z braciszkiem czarnulki jest coraz gorzej. Przestał jeść i bardzo kaszle. Odnowiła się choroba buraski, z którą późną jesienią udało mi się pójść do weterynarza i wtedy jako, tako ją wyleczyć. Trzeci kot też nie wygląda na zdrowego. Jedynie, póki co, trzyma się czarnulka, ale obawiam się, że to tylko kwestia czasu co do jej choroby. Unidox podawany w mleku - jak widać - nie skutkuje. Jak już pisałam - o złapaniu chorych kotów nawet nie ma mowy. Z dorosłych kotów właściwie na posterunku została tylko Weteranka, ale ona jest zaprawiona w walce o przetrwanie na działkach i nie jedno już przeszła.
Dzisiaj byłam w "Psiej kości", czyli w zaprzyjaźnionej lecznicy weterynaryjnej. Poinformowałam o stanie rzeczy i aż mi łzy pociekły z oczu - gdy opowiadałam co się aktualnie dzieje na działce. Zdaniem weterynarzy koty zabija zimno - nawet w sytuacji gdy dostają codziennie ciepłą karmę. Od lekarzy dostałam leki immunologiczne. Mam je kotom podawać, ale obawiam się że to już jest musztarda po obiedzie. Jedynym ratunkiem dla kotów byłoby zabranie ich z altany, w której temperatura jest ciągle poniżej zera - o czym świadczy zamarznięta woda w miseczkach i szron na ścianach. - Nikt nie chce już kotów - usłyszałam od pani A. Tym bardziej kotów bezdomnych...
I jeszcze jedno. Wczoraj, gdy wychodziłam z działek, natknęłam się działkowiczkę, która rozpowiadała, że trzymam koty zamkniete w altanie. Skorzystałam z okazji i z panią sobie porozmawiałam. Pani oczywiście zaprzeczyła temu "pomówieniu". Dowiedziałam się też, że "usunięcie" kotów z działek jest priorytetowym zadaniem dla prezesa - do czego jesienią się zobowiązał na zebraniu. Dziś pomyślałam sobie, że wiosną właściwie tematu już nie będzie, bo koty same wymrą. Ech... Gadać mi się nie chce...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Co się polepszy, to się popieprzy

czwartek, 14 stycznia 2010 20:30
            Mam zmartwienie. Zachorował jeden z kociaków sierpniowych - brat czarnulki, nota bene śliczny burasek. Prawdopodobnie złapał zapalenie oskrzeli, albo zapalenie płuc. Kot okropnie kaszle. Sęk w tym, że ani go nie mogę złapać by zanieść do weterynarza, ani też podać mu antybiotyku bo ucieka. Jutro będę próbowała dać mu jedzenie w osobnej misce i tym sposobem przemycić podanie unidoxu, który to antybiotyk najczęściej podaje się kotom. Kilkunastostopniwe mrozy w nocy też nie wpływają na kondycję kotów, w szczególności zaś tego chorowitka. Woda w miskach oczywiście zamarza, a koty muszą pić po jedzeniu suchej karmy. Na zewnątrz altany właściwie teraz tylko wychodzi czarna kicia, choć zauważyłam, że cała gromadka załatwia swoje potrzeby na dworzu. A czarna kicia to nawet dziś wlazła na sam czubek starej wiśni i bacznie obserwowała z góry jak odkuwam z chodnika zmrożoną warstwę śniegu.
Mam nadzieję, że chory burasek da się jutro przekonać do połknięcia antybiotyku. Inaczej czarno widzę jego los.
Jednym slowem - co się polepszy, to się popieprzy, tym bardziej, że i moje zdrowie też zaczyna szwankować, ale o tym nie będę się tutaj rozpisywać. Jest to temat na osobne opowiadanie i nie na tym blogu.

Wasza ciotka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Czysta ekstrema

sobota, 09 stycznia 2010 19:43
            Używając w  tytule dzisiejszej notatki słowa "ekstrema" mam oczywiście na myśli warunki pogodowe, a jakie są - każdy widzi. Po obfitych opadach śniegu miałam dzisiaj spore trudności by     dojść do altany. Nie dość, że warstwa śniegu sięgała mi do pół łydki, to jeszcze do tego wiatr od pola nabudował sporo zasp na chodniku prowadzącym do mojej działki. Jakoś jednak dotarłam i oczywiście ciekawa byłam - jak zachowują się koty. Cała ferajna siedziała na ganku zbita w kupkę. Moje przybycie oczywiście spowodowało, że towarzystwo rozproszyło po katach, ale ciepłe mleko, woda i kocia konserwa swoje zrobiły. Miło było patrzeć jak koty zgodnie skupiły się przy miskach z jedzeniem i piciem. Oczywiście najbardzej aktywna jest ta czarna, cudna kicia, której nie straszna jest nawet taka ekstremalna pogoda. Gdy  wzięłam się za odśnieżanie chodnika i wejścia na altanowy ganek, zaczął padać marznący deszcz. Kicia jako jedyna z gromadki kotów, wyszła na spacer rozprostować kości a nawet trochę pobiegać. Jaka szkoda, że mimo dawanych przeze mnie komunikatów i ogłoszeń w mediach nikt tego czarnego diabełka nie chce zadoptować. Jest przecież śliczna, mądra i wesoła.
Jednak chyba największą frajdę z przytuliska ma Weteranka. Rzadko wchodzi do altany, ale za to rezyduje cały czas w swojej styropianowej budce, która stoi na ganku. Przedwczoraj zaniosłam na działkę dodatkowy, ciepły koc. Stanowi teraz dodatkową izolację dla Weteranki przed chłodem i wilgocią. Kocica chętnie "wynajmuje" budkę młodzikom, a nawet pozwala im się tam dłużej ogrzewać.  Jak zauważyłam , Weteranka ze szczególną estymą traktuje właśnie czarną kicię. To dobry znak. Młoda uczy się od Weteranki, że od tej paniusi co to przynosi jedzenie nie należy uciekać, a nawet można się dać pogłaskać. Ciągle mam nadzieję, że los dla czarnej kici okaże się łaskawy i znajdę dla niej ciepły i przyjazny dom.

Wasza ciotka
                    

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Czasu żal...że ucieka.

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 114150
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1557
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3732 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl