Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 774 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Koto-gorie...

Zdjęcia w galeriach.


Aby do wiosny!

środa, 30 stycznia 2008 18:46

        Dzisiaj spotkało mnie wyróżnienie. Pewna wybitna znawczyni kocich obyczajów i autorka świetnego bloga oczywiście o kotach - zwizytowała tę moją kociarnię. Ocena bloga okazała się - widać - pozytywna, ponieważ mam być wpisana do jej linków. Bardzo się cieszę.

       Co do spraw bieżących - "działkowicze" wydają się być zadowoleni z dbania o nie przez Waszą ciotkę. Te najbardziej dzikie już nie uciekają na mój widok, ale czekają grzecznie w kolejce po strawę. Rządzi tym towarzystwem Piękny Maniuś, który już bardziej przypomina żbika niż porzuconego kota. Acha! Wczoraj, gdy wychodziłam z ogrodu,nadziałam się na jego "właścicielkę". Szła "nakarmić" swojego kota. Panią potraktowałam jak morowe powietrze. Za kilka dni, czyli 5 lutego mija dokładnie rok, gdy Piękny Maniuś został wyrzucony przez te panią na działki. 

        Wczoraj widziałam się z Justynką, która zadoptowała Lucusia- Pyrtusia. Justynka jechała właśnie do Kielc , aby zawieźć do teściów uratowanego ze schroniska na Kosodzrzewiny, biało-czarnego przystojniaka. Acha! Justynka poszukuje jakiegoś młodego rudziaszka. Ma dla niego już opiekunów, którzy uważaja,że tylko rudy kot może im przynieść szczęście. Obiecałam mojej młodej przyjaciółce,że wiadomość o poszukiwaniu takiego kota zamieszczę na blogu, co niniejszym czynię.

       Napisałam dziś w tytule - Aby do wiosny! Dlaczego? Bo mój koci ogród wygląda wiosną mniej, więcej tak:


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Sprawy pani Heleny i jej kotów ciag dalszy.

piątek, 25 stycznia 2008 11:41

        Dzisiaj z samego rana w dobry humor wprawił mnie  sympatycznu komentarz Basika do wczorajszej notatatki. Tak. Basia ma chyba rację. Lepiej bowiem jest, gdy odwiedzają "moje" koty entuzjaści i miłośnicy tych futrzaków, niż osoby, które - jak się Basia wyraziła - czytają   historię kotów "po łebkach" i pędzą dalej. Basiu! Dziękuję Ci za te mądre słowa.

       To tyle tytułem komentarza do komentarza. Teraz wracam do codzienności. Wczoraj znów spotkałam panią Helenę. Oczywiście karmiła swoja gromadkę. - Co słychać - pani Heleno? - zagadnęłam. - Pani wie? Starsza pani wyraźnie się ożywiła. - Złożył mi wizytę nowy administrator. Nawet się przedstawił i był bardzo uprzejmy. O karmieniu kotów jednym słowem nie wspomniał. Zapytał, czy przypadkiem nie wiem, kto karmi gołębie. Oczywiście zupełnie nie wiem - kto, bo i po co miałabym wiedzieć. Z relacji pani Heleny jednak wyszło szydło z worka. Już wiadomo, kto donosi do administracji w sprawie karmienia kotów. Pewnej pani, która mieszka na parterze, przeszkadza miauczenie pod oknami. Podobno nie może spać. Ale co ma piernik do wiatraka - tego już zupełnie pojąć nie mogę... Ja jednak z dwojga "złego" wolę miauczenie kotów niż szczury.

                                                                                                                          

                                                                                                      

                                                     

                                                                                                    


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Bardzo dziwne...

czwartek, 24 stycznia 2008 20:43

        Zastanawiam się, moi kochani, nad mechanizmem umieszczania blogów na listach Polecanych, Najpopularniejszych etc., etc. Zastanawiam się, kto tak w końcu o tym decyduje, że jedne blogi mimo swojego wysokiego poziomu literackiego i graficznego i dużej liczby odwiedzających - nie trafiają na takie listy. Inne zaś (co do mojej osobistej oceny - przez grzeczność nie będę się wypowiadać) chełpią się zapewne prestiżowym wyróżnieniem. Zachodzę w głowę, czy decydują o tych rankingach ludzie odpowiedzialni za poziom portali, czy też ludzi  tych wyręczają automaty. Zastanawiam się, chociaż wiem,że nigdy nie poznam prawdy. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego,że blog o kotach znalazł się na takiej liście - moim skromnym zdaniem - zupełnie niesłusznie. Odwiedzin około 4,5 tys., czyli średnio około 200 miesięcznie, a o ilości komentarzy nawet nie warto wspominać. Coś około 200 czyli statystycznie rzecz ujmując... 1 w miesiącu. Zapewne usłyszę teraz głosy protestu - Jak to! Przecież zaglądamy, czytamy... No dobrze. A co mam powiedzieć działkowym, bezdomnym kotom, dla których ten blog powstał? Że mało kogo obchodzi ich los? No nie. Tego im napewno nie powiem. Będę dzielić swój czas na opiekowanie się nimi i pisanie na kocim blogu. 

                                                                                                    Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Odjęło mi mowę...

wtorek, 22 stycznia 2008 21:18

        Dzisiaj wieczorem odjęło mi mowę, chociaż ostatnio i tak najchętniej gadam z kotami. Otóż powód utraty mowy znalazłam... w polecanych blogach wp. Na nie specjalnie długiej liście blogów w kategorii: Dzieciaki (!) dostrzegłam ten właśnie, który teraz czytacie. O! Matko moja! Po prostu nie dawałam wiary swoim zmęczonym oczom. Nie będę ukrywać,że ucieszyłam się bardzo. Może sprawiła to pewna dwunastoletnia internautka, która skomentowała jeden z wpisów aż 73 razy! i dodała do swoich ulubionych. Niech wybaczy mi ta młoda dama, że na kocim blogu zostawiłam tylko jeden jej komentarz. Liczy się przecież jakość a nie ilość.

       A wracając do moich "baranów" czyli kotów - dzisiaj na działce znowu nie było Pięknego Maniusia. Ciekawe - gdzie ten kocur tak znika od czasu do czasu. Mam nadzieje, że nic złego mu się nie przytrafiło. Acha! Bylam dziś także w "Psiej kości". Musiałam się skonsultować  z "moimi" weterynarzami w sprawie środków antykoncepcyjnych dla dziczek. Marzec już za pasem,   będę musiała wydać trochę kasy na pigułki dla kocic. O wyłapaniu ich i poddaniu sterylizacji nawet nie mogę myśleć. Po prostu sama nie dam rady. Co do mojego porannego wpisu - ocieplacz był tym razem na swoim miejscu. Widocznie koty zorientowały się, że będzie zimniej.

                                                                                                Wasz ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Jak one to robią...?

wtorek, 22 stycznia 2008 13:35

         Zamiast siedzieć przy komputerze, powinnam zebrać się w sobie i poczłapać na działkę, ale dzisiejsze warunki meteo są tak fatalne, że coś siłą powstrzymuje mnie od wysadzenia nosa na dwór. Śnieg z deszczem zacina, popędzany porywistym wiatrem, ale i tak będę musiała w końcu się zmobilizować. Służba nie drużba.

         Kilka dni temu zauważyłam,że   działkowe koty regulują sobie ciepłotę... budek. Jedna z nich jest wyścielona wełnianym, podobnym do waty - ocieplaczem. Widocznie jednej z lokatorek tej właśnie budki było za ciepło, bo wata owa była wywleczona na zewnątrz... Myślałam,że to jednorazowy przypadek. Otóż nie. Powpychałam ocieplacz na swoje miejsce, ale nastepnego dnia wata znowu była powyciagana. I co można o tym sądzić? Zobaczymy jak będzie dzisiaj. Temperatura powietrza spada gwałtownie na łeb, na szyję... A tak na marginesie - ciekawa jestem, czy skoro potrafią te "moje" koty usunąć ocieplacz z budki. czy także będą potrafiły ulokować go tam znowu. Chyba jednak będę musiała im w tym pomóc.

          A zatem, moi kochani - czołgam się do drzwi, aby udać się na działkę. "Działkowcy" czekają na ciepłą strawę...

                                                                                                        Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Koty i bażanty.

niedziela, 20 stycznia 2008 20:40

        Moja działka ma w sąsiedztwie za płotem kilka nowobogackich "rezydencji" i dzikie przestrzenie za nimi. Resztki zdziczałych ogrodów, młode brzeziny, pozostałości po polach uprawnych, trochę dzikich łak - jednym słowem coś na kształt buszu. W takich gąszczach uchowało się jakimś cudem dzikie ptactwo. Czasami, gdy idę tam na spacer- spod nóg moich podrywa  się do lotu stadko kuropatw, a głosy bażantów słychać nawet na mojej działce.

       Gdy   przedwczoraj weszłam do mojego ogrodu, po prostu zdębiałam. W odległości zaledwie kilku metrów od altany "urzędowało" stado bażancich kurek. Nawet specjalnie nie zareagowały na moje pojawienie się na działce. Było ich chyba cztery albo nawet pięć. Nie płoszone, wyniosły się z godnością na bezpieczną odległość i chyba nie zamierzały odlatywać na dzikie pola. Przyznacie,że to dość dziwna koegzystencja: koty i bażanty. Nawet nie mogę o tym rozpowiadać, bo może komuś z działkowiczów przyjdzie do głowy postawić na działkach sidła na te piękne ptaki. A koty i tak specjalnie sie bażantami nie interesują. Przecież nie muszą, bo nie sa głodne. Jednak dobrze się stało, że nie pozbyłam się mojego ogrodu i że mogę tam przychodzić zimą.

                                                                                                Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

I komu to przeszkadza?

piątek, 18 stycznia 2008 21:21

             Gdy codziennie wracam z działki, spotykam panią Helenę. Pani Helena ma 84 lata i odkąd tylko pamiętam - karmi bezdomne koty. Do niedawna wychodziła do "swoich" kotów z sunią Żabcia, ale psica została przejechana przez panią, która się bardzo śpieszyła. Gdy przechodzę obok pani Heleny, zajętą karmieniem swoich podopiecznych, zawsze zamieniamy ze sobą kilka słów.  - Pani wie? - ożywiła się na mój widok - znowu dostałam pismo z administracji. Jestem wzywana do nich już trzeci raz. Faktycznie kobieta już kilkakrotnie była upominana, aby nie karmiła kotów. - Co znowu? - przystanęłam, by dowiedzieć się więcej szczegółów. Pani Helena wyciągnęła z torby kopertę z pismem, potwierdzając tym samym swoje słowa. Do stawienia się w administracji osiedla wzywała ją jedna z urzędujących tam administratorek. Był także numer telefonu, pod który ewentualnie pani Helena ma zadzwonić.Jak wspomniałam - pani Helena jest już w podeszłym wieku i chodzenie sprawia jej wyraźną trudność. - Pani Heleno! - wściekłam się - nawet proszę nie dopuszczać myśli, aby miała tam pani iść! - Wie pani, wszyscy mi to odradzają, ale... ja chcę z administracją żyć w zgodzie - odpowiedziała. Już wiedziałam, że pani Helena poczłapie do administracji i po raz kolejny usłyszy, że ma przestać karmić koty. Wysłucha z pokorą urzędników i z pewnością do końca swoich dni będzie opiekować się   kocią gromadką. A swoją drogą- bardzo chciałabym wiedzieć - komu przeszkadza karmienie bezdomnych kotów?

                                                                                                               Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

A na działkach nic się nie dzieje?

poniedziałek, 14 stycznia 2008 20:55

        Gdy przedwczoraj weszłam do mojego ogrodu, usłyszałam żałosne i natarczywe miauczenie. Miau, miauu... rozlegało się tuż obok. Pomyślałam sobie, że albo Piękny Maniuś "drze koty" z jakimś innym, obcym kotem, albo też dzikie kotki walczą między sobą o prawo do przebywania na działce. - Maniuś, Maniuś - zawołałam kota. Piękny Maniuś zjawił się natychmiast, ale żałosne miauczenie nie ustawało. - Co za licho? - pomyślałam i wtedy dopiero spostrzegłam,że donośny, koci miauk dobiegał nie z gęstych zarośli, ale    z dorodnej czereśni, rosnącej tuż obok altany. Zadarłam głowę do góry i osłupiałam... Na czubku korony drzewa siedziała sójka i ... miauczała, a właściwie wydawała z siebie dźwięki do złudzenia przypominające głos "marcującego" kota.

Wczoraj znowu usłyszałam ten koci lament, który tym razem dobiegał z sąsiednich działek. - Nic,tylko "znajoma" sójka przedrzeźnia koty - pomyślałam. Okazało się,że znowu byłam w błędzie. Tym razem darły się właśnie koty.  Podobno sójki to bardzo mądre i pojętne ptaki. Ale żeby aż do tego stopnia, by mogły się nauczyć kociego języka? Przyznacie chyba,że to jest jednak bardzo dziwna sprawa...

                                                                                                Wasza ciotka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Lucuś zwany też Pyrtusiem.

czwartek, 10 stycznia 2008 21:03

        Moi drodzy! Historię uratowania tego kota już znacie. Przypomnię jedynie,że urodził się jesienią na działkach. Gdyby nie to,że dzika ale mądra matka kociaka ukryła go przed deszczem na ganku mojej altany, pewnie nie było by go już na świecie. Kocina i tak zachorował na koci katar, a pozostałością po chorobie jest chore oczko Pyrtusia- Lucusia. Dzisiaj kocisko dzięki Justynce pławi sie w luksusie, jakiego może mu pozazdrościć niejeden domowy kot. O bezdomnych kotach to już nawet nie wspomnę. Obiecałam Wam, że Lucusia zobaczycie na własne oczy i właśnie oto dziś to czynię. Proszę o huczne i frenetyczne oklaski dla Pyrtusia - Lucusia, ale przede wszystkim dla jego opiekunki - Justynki. BRRRRAAAAWWWO!

Lucuś-Pyrtuś w całej swej okazałości. Foto: Justyna

 Wybawicielka Pyrtusia-Lucusia, czyli Justynka ze swoim podopiecznym po pełnym wrażeń dniu. Foto: Iks

                                        


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Fiśka

środa, 09 stycznia 2008 11:23

        Ta prześliczna kotka o wdzięcznym imieniu Fiśka została przed laty uratowana przez moją koleżankę z ekstremalnych warunków podłego życia na wsi. Fiśka to prawdziwa dama. Nie w głowie jej kocie wygłupy. Ona jest po prostu pełnym godności i dostojeństwa kotem. Nie ma zwyczaju łasić się do byle kogo, ma swoje ambicje i poczucie kociej dumy. Myślę sobie, że Fiśka upodobniła się trochę do swojej paniusi. I słusznie, bo moja koleżanka jest także pełną godności, taktu i wielkiej mądrości - prawdziwa damą.  

        Korzystając ze sposobności informuje Was, że płytka ze zdjęciami Lucusia-Pyrtusia jest już w moim posiadaniu. Justynka napracowała sie bardzo, ponieważ na płytce figuruje aż osiemdziesiąt portretów kota w różnych pozach i sytuacjach. Sami więc rozumiecie,że będę musiała poważnie zastanowić się na wyborem najlepszych zdjęć, abyście urodę Pytrusia mogli zobaczyć w całej okazałości.

                                                                   Pozdrawiam Was w imieniu Fiśki, Lucusia i własnym.

                                                                                           Wasza "zakocona" ciotka.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  114 180  

Czasu żal...że ucieka.

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

relojes web gratis

Może kiedyś...

Bo ja wiem?

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Staram się...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich nat...

więcej...

Koty, jako stworzenia niezależne, zawsze stanowiły przedmiot mojego podziwu, ba - powiem więcej - nawet uwielbienia. Po latach przebywania z nimi pod jednym dachem nie mogę powiedzieć, że znam ich naturę dostatecznie. Zawsze bowiem potrafią zaskoczyć mnie te wyjątkowe zwierzaki czymś zupełnie nowym...Może właśnie dlatego poświęcam im tyle czasu?

schowaj...

Szkoda gadać...

Autorka "Bajek..." ukończyła Kulturoznawstwo ze specjalnością filmoznawczą na U.Ł. Uzdolniona plastycznie - posiada w swym twórczym dorobku kilka wystaw, poświęconych głównie tkaninie artystycznej, która stanowi swoisty komentarz do rymowanych wierszyków adresowanych do dzieci, chociaż nie tylko...

Cyfry to potęga!

Odwiedziny: 114180
Wpisy
  • liczba: 343
  • komentarze: 1557
Galerie
  • liczba zdjęć: 25
  • komentarze: 19
Punkty konkursowe: 2000
Bloog istnieje od: 3732 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl